INSIDE OUT

7692393.3Zapewne Wam „W głowie się nie mieści”, jak wiele różnych emocji steruje naszym codziennym życiem.

Zastanawiacie się czasem co wprowadza Was w stan radosnej euforii albo kto włącza hamulec ręczny, gdy obawiacie się czegoś nieznanego? Czy wiecie dlaczego tak często szlag jasny nas trafia i co sprawia, że unikamy sytuacji budzących odrazę? Dlaczego łzy czasem same spływają do oczu, a zdarza się, że wręcz wywołujemy je celowo, aby się uwolnić, poczuć ulgę?

Pewnie nie. Kto ma czas się nad tym zastanawiać? Może tylko ludzie, którzy czują, że emocje całkowicie zawładnęły ich światem i zupełnie zdominowały konsolę sterowania?.

O tym filmie słyszałam już jakiś czas temu. W lipcu zeszłego roku można było obejrzeć go w kinie, ale jakoś tak odkładałam temat na tzw. „lepszy czas”. Któregoś piątkowego popołudnia zasiedliśmy z moim wrażliwcem przed ekranem i film sam wpadł nam w ręce. Do tej pory uważam, że to było jakieś zrządzenie losu, bo ten film doskonale wpasował się we wszystkie aktualnie poruszane przez nas tematy… wychowawcze (też).

Nie będę Wam zdradzać fabuły, a co najważniejsze treści i morału. Nie powiem też jakie emocje grają główne role w filmie. Powiem tylko, że jeżeli chcecie konstruktywnie przemycić swojemu dziecku kilka ważnych życiowych prawd, zobrazować mu strukturę ludzkiej psychiki w przepięknie graficzny, a zarazem dowcipny sposób, to po prostu musicie to obejrzeć! Tak naprawdę towarzysz poniżej osiemnastki nie jest konieczny, bo znam wielu dorosłych, na których ten film zrobił ogromne wrażenie. Wszakże oprócz dydaktycznych smrodków zdecydowanie daje do myślenia.

Fabuła jest przewrotna i to jest jej największą wartością. Uważam, że grafika konkretnych emocji i inside autdopasowanie do nich odpowiednich kolorów tęczy – jest genialna, wręcz doskonała. Niezwykle pomysłowo zaprezentowana kwestia wpływu kolejnych doświadczeń na pamięć długotrwałą i wspomnienia. Poczucie humoru na najwyższym poziomie, przerysowanie ludzkich przywar i przegląd życiowych stereotypów ujęte po mistrzowsku. Dubbing w wersji polskiej znakomity. Przepiękne i wzruszające zakończenie (gdzie nawet mój „niebieski kolor” się uaktywnił), naprawdę doprowadza do poruszających wniosków i wyznań…

Ponieważ u nas kuleczki wspomnień są wielokolorowe (i zdarzają się również te w kolorze czerwonym), postanowiliśmy w chwilach kryzysu żartować „bo Cię zdmuchnę!”. Jedno jest jednak dokładnie takie samo – fundamenty przyjaźni, rodziny, szczerości, sportu i wygłupów!

W pełni zasłużona nominacja do Oskara 2016 kategorii Film Animowany. Polecam!

 

SPACEROWE HICIORY

spotkanie z bałwanemCzy pamiętacie mój wpis SPACEROWE HICIORY?

Pisałam już o tym, czego lepiej nie mówić młodej mamie na spacerze z jej dzieckiem. Myślałam, że temat wyczerpałam, ale… okazuje się, że nie!

Moja lista wymaga uzupełniena:

1. No wie Pani co? Po kim te dzieci teraz takie ładne? To znaczy no wie Pani, Pani też nic nie brakuje…

No raczej!

2. O, jaka słodka dziewczynka! Słychać ją było w całym sklepie!

A to moja wina przepraszam, że akurat córa urządziła sobie listę przebojów swoich ulubionych piosenek z Klubu Maluszka?

3. A co to na spacerek tak bez wózeczka? Takie małe nóżki? Proszę Pani, wiem że najłatwiej włożyć dziecko do wózka, okutać pięcioma kocykami i zatkać smoczkiem. Ja jednak zaryzykuję, że małe nóżki też dadzą radę.

4. Ty to taka naciągaczka jesteś, brat nic Ci nie zrobił a Ty już krzyczysz!

Udusić! A żeby było bardziej kulturalnie – ograniczyć dostęp powietrza!

5. O! Dzisiaj nie płacze? Jakiś ma wyjątkowo dobry humorek!

Jak na widzenie z Panią jakieś 10 minut tygodniowo, to rzeczywiście jest Pani ekspertem – barometrem w określaniu emocji mojego dziecka!.

Jestem bardzo ciekawa, czy Wy też macie takie wesołe rozmówki windowo – spacerowe będąc na mieście ze swoimi dziećmi. Piszcie! Najciekawsze opublikuję! ;)

A tymczasem przypominam zdjęcie szwajcarskiej zimy przesłane mi przez mego UMIŁOWANEGO BRATA ;)

SIÓDME URODZINY STAR WARS

IMG_6469- Synku, w tym roku jakie urodziny szykujemy?

- No wiesz, mamo? To chyba oczywiste!

Oczywiste jak oczywiste, w każdym razie od tej pory zaczęło się moje zbieranie danych i pomysłów, żeby kolejne urodziny mojego dziecka były niezapomnianą przygodą…

Być może niektórym rodzicom wydaje się, że przy urodzinach organizowanych w domu jest zbyt dużo zachodu i przygotowań… i to jest absolutna prawda! Jednakże ja w moim macierzyństwie zawsze uważałam, że żebyśmy nie wiem jak się mieli „napowyrzeczać”, to i tak WARTO. Jeżeli tylko możemy i umiemy, to naprawdę warto! Ponieważ trochę zajęło mi skompletowanie pełnego pakietu danych od zaproszeń do scenariusza, to postanowiłam podzielić się swoim pomysłem na tego typu imprezę, zwłaszcza że „nie wiedzieć czemu” temat jest ostatnio bardzo popularny, zwłaszcza wśród siedmioletnich chłopców ;)

1. ZAPROSZENIA – najważniejsza jest chyba zapowiedź, którą zamieszczamy w Bez tytułuzaproszeniu. Teksty w stylu „Siedem lat temu narodziła się legenda…” oraz „Come to the dark side, there will be cake…” oraz „Niech moc będzie z Wami” wprowadzają w konwencję i warto w nie zainwestować. Potem oczywiście do ustalenia jest lista gości i sposóDSC_3879[1]b przekazania zaproszeń. Czy osobiście, czy listownie. My część wręczyliśmy, a część wysłaliśmy. Jedną cechą wspólną było to, że wszystkie zaproszenia podpisał Wojtek osobiście, każdemu indywidualnie wybierając naklejkę. Był w to bardzo zaangażowany i z przyjemnością stwierdziłam, że z roku na rok coraz bardziej!

2. DEKORACJA - udało nam się zdobyć specjalną czcionkę „STAR JEDI”, która w dużej mierze rozwiązała kwestie klimatycznej pisowni wszystkich elementów dekoracji. Oczywiście kupiliśmy balony (obowiązkowo z rysunkami klonów, Wadera i Yody), do tego migoczące srebrem lampki i napis tło„Akademia Jedi” wykonana przez Wojtka osobiście. Oprócz tego zrobiliśmy również dwie plansze. Jedna z nich miała być tłem do pamiątkowych zdjęć, a druga miała być przewodnikiem po scenariuszu imprezy. Mnóstwo zabawy mieliśmy również przy konstruowaniu gwiazda„Gwiazdy Śmierci”, którą zrobiliśmy według TEJ INSTRUKCJI. Robi się ją niezwykle łatwo, wystarczy kupić klosz papierowy do lampy i wydrukować papierowe elementy. Dobrze poprowadzone prace plastyczne mają dla dzieci walory edukacyjne i integrujące, ale też znakomicie angażują je w przygotowania ICH uroczystości podczas gdy o wielu rozwiązaniach same mogą zdecydować. Dodatkowym atutem był stały pokaz gwiezdnych slajdów na suficie za pomocą rzutnika oraz zielone i czerwone smugi świateł dzięki kolorowym żarówkom w lampkach.

3. TORT – pomyślicie sobie pewnie, że jestem nawiedzona, ale tak – tort też zrobiłam domowy. Ulubione ciasto czekoladowe Wojtka robione przez tatę przełożyłam śmietankowym kremem, udekorowałam tortzgodnie z konwencją, dodałam trochę czekolady, żeby jedynie słuszny napis był obecny wspólnie z jako takim (symbolicznym raczej) czekoladowym wizerunkiem Wadera. W każdym razie bardzo się starałam, a to kolejna okazja dla mojego dziecka, żeby docenić czyjś wysiłek.

4. STROJE – jeżeli tylko jest okazja, żeby się przebrać – to trzeba z niej skorzystać. Chyba nie przypuszczaliście, że taką imprezę moglibyśmy strojepoprowadzić w wyciągniętym dresie?. Zresztą Wojtek też był przebrany i był z tego powodu niezwykle szczęśliwy, zwłaszcza że przebrania uruchomiły również naszą wyobraźnię co do przeistoczenia się w konkretne postacie. Wojtek genialnie wymyślił, że będzie Lukiem Skywalkerem, a skoro on jest Lukiem, to tata będzie Anakinem vel Waderem, ja będę Amidalą, a Hanula Leią. I w rezultacie staliśmy się nieco zwariowaną rodzinką Skywalkerów.

5. SCENARIUSZ ZABAWY – to mój ulubiony wątek. Trzeba było widzieć współczujące miny rodziców, którzy zostawiali nam pod opieką swoje dzieci. Myśleli może, że dzieciaki będą przez dwie godziny chodzić po ścianach i demolować nam mieszkanie. Ale na szczęście nauczycielka na pokładzie uratowała sytuację ;). Nie ukrywam, że w przed przygotowaniem scenariusza musiałam się nieco dokształcić, bo moja wiedza o Star Wars nie jest zbyt rozległa… to znaczy nie była. Teraz już trochę wiem i nawet trochę dzięki temu zyskałam w oczach moich mężczyzn. Zaplanowaliśmy zabawę typowo urodzinową z elementami ruchowymi. Oto jej plan:

1. Schodzenie   się gości, zdjęcia na gwiezdnym tle. Malowanie   buziek, zwiedzanie Akademii.

2. Muzyka:   Theme. Przedstawienie rodziny Skywalkerów.

3. Uroczyste   powitanie w Akademii Jedi. Złożenie uroczystej przysięgi:

Nie ma emocji, jest spokój. Nie ma ignorancji, jest wiedza.

Nie ma Pasji, jest pogoda ducha. Nie ma chaosu, jest harmonia.

Nie ma smierci, jest moc”

Na   potwierdzenie przyjęcia do Akademii, specjalny gwiezdny napój – sok świeżo wyciskany   z owoców.

4. Wprowadzenie do przeprowadzenia prób JEDI: Ci, którzy dzisiaj przyszli zostałi wybrani przez rycerzy Jedi na swoich padawanów i dziś przejdą próby Jedi, które sprawdzą granice możliwości i wykażą czy jesteście gotowi na otrzymanie tytułu rycerza Jedi.

Próba   1: Próba biegłości – zagadki logiczne

Próba   2: Próba ciała – tor przeszkód lub taniec

Próba   3: Próba odwagi – próbowanie różnych smaków z zawiązanymi oczami

Próba   4: Próba ducha – minuta ciszy/ próba rozśmieszenia wszystkich przez 30   sekund.

Ostatnia   próba – test wiedzy o Star Wars, pokonanie Gwiazdy Śmierci

Oficjalne przyjęcie do Akademii, mianowanie na rycerza i wręczenie medali i świetlnej bransoletki.

5. Ciepły posiłek: w naszym przypadku typowo „gwiezdne” spaghetti

6. Na zakończenie: Walka Wadera z Lukiem

7. Tort

8. Na pamiątkę pocztówka.

6. PAMIĄTKA NA ZAKOŃCZENIE - to obowiązkowyIMG_6491 element każdej imprezy urodzinowej. My poprzyklejaliśmy pocztówki tematyczne do drzwi, a na każdej z nich napisaliśmy „w podziękowaniu za przybycie i wspólną zabawę w Akademii Jedi”. Do tego dzieci dostawały również świecące w jaskrawych kolorach bransoletki. Przy wyjściu każdy uczestnik zabawy mógł wybrać sobie pocztówkę i zabrać ją ze sobą na pamiątkę.

Gdy już zakończyliśmy część oficjalną włączyliśmy dzieciakom najbardziej popularne hity aktualnych list przebojów i po prostu wspólnie z nimi tańczyliśmy. I tak błyskawicznie minęły nam dwie godziny wspólnej zabawy zorganizowanej, by potem przejść do części nieoficjalnej – czyli zabawy swobodnej w pokoju dziecięcym.

IMG_6497Myślę, że nasi goście byli zadowoleni ;) Na nas największe wrażenie zrobiło to, co po wszystkim powiedział nam nasz syn. Otóż z wielkim i szczerym przejęciem powiedział nam, że to były jego najlepsze urodziny i że bardzo, bardzo nam dziękuje.

Już wiecie dlaczego było warto?

Zdjęcie w nagłówku pochodzi z TEJ strony.

I PO ŚWIĘTACH…

IMG_6800Ej no, Kinga! Weź coś napisz nowego na swoim blogu!

Hm… oczywiście zarządzanie czasem mam opanowane niemal do perfekcji. Problem w tym, że o ile w domu wszystko niemal jak w zegarku, dla mnie samej pozostaje już tylko wieczorna herbatka z mężusiem, domowe spa, którego po całym intensywnym dniu najbardziej mi trzeba i oczywiście realizacja potrzeby snu, która uniemożliwia mi obejrzenie do końca jakiegokolwiek filmu lub przeczytanie za jednym razem nieco więcej niż kilku wersów książki. Cały dzień wypełnia praca na rzecz innych. Śmiejemy się z moją mamą, że nawet jak rozmawiamy w ciągu dnia przez telefon, to i tak jedną ręką coś równolegle w swoich domach robimy, bo przecież czas pędzi nieubłaganie… Ale co ja, jak ja – nie o tym, nie o tym, nie o tym!

IMG_6635Święta, święta i po świętach. Oczywiście czas świąteczny należy do moich „ulubionych”. Jakby mi brakowało codziennych zajęć i obowiązków, to jeszcze do tego na własne życzenie przysporzyłam ich sobie dodatkowo realizacją zadań z kalendarza adwentowego mojego synka, który tak się wkręcił w zabawę, że gdy tylko rozpoczynał się dzień z drżeniem serca wyczekiwałam na to, co znowu nowego wymyśliłam nam do zrobienia…

Fakt jest faktem, że sprawdził się znakomicie, bo zrealizowałam cel jakim było włączenie mojego siedmiolatka do przygotowywania świąt i wspólne oczekiwanie na ich przybycie, wprowadzenie w klimat wspaniałej, świątecznej atmosfery pełnej radości, ciekawości i drobnych niespodzianek, aż wreszcie uczenie obowiązkowości, odpowiedzialności i systematyczności.

Podzielę się z Wami pięcioma największymi hitami całej tej zabawy:

1. DOBRY UCZYNEK DLA TATY- pIMG_6649ierwotnie miał być zakupem zestawu LEGO STAR WARS, ale gdy ustaliliśmy że dobry uczynek to generalnie jest raczej dla kogoś, a nie dla samego siebie, to postanowiliśmy zaskoczyć tatę czymś niezwykłym. Ot i stanęło na wyręczeniu taty w jego codziennej, „ulubionej” czynności…, w której Wojciech nauczył się prasować koszulę i pomagał tacie „zbierać koparę z podłogi” ;)

IMG_66542. MIĘDZYNARODOWE BOMBKI - gdzie wyżywaliśmy się artystycznie używając farby akrylowej i wszelkiego rodzaju świątecznych świecidełek. ale przy okazji nauczyliśmy się jak mówić „Wesołych Świąt w trzech innych językach. To było przyjemne z pożytecznym i połączenie dwóch zadań w jedno!

3. ŚWIĄTECZNY OBRAZEK – wpadł mi w ręce sam, bo o ile ten główny był narysowany w zaciszu kolędowych klimatów (i można go podziwiać w nagłówku), o tyle ten kończyliśmy w domu w ramach pracy domowej. IMG_6680Było to genialne doświadczenie dla mnie, bo mogłam na własne oczy zobaczyć jak moje dziecko staje się coraz bardziej skoncentrowane, zaangażowane, dokładne i staranne! Jeszcze rok temu wykonywanie tego typu prac szło o wiele bardziej topornie.

4. PIKNIK POD NAMIOTEM PRZY CHOINCE – to przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Dzieciaki piszczały z radości, gdy tylko zaczęliśmy rozwijać namiot. Zaraz w środku pojawiły się IMG_6791krzesełka, stoliczek i lampka oraz tuzin książeczek i zabawek. Chwilę później na stół wjechały kanapeczki i pyszna, zimowa herbatka z cytryną. A to wszystko z widokiem na choinkę… nawet małżonek mój Tomasz był pod wrażeniem ;)

5. URZĘDOWANIE W KUCHNIIMG_6883pieczenie ciast, pierniczków, chleba, robienie sałatek i kompotów. Niby od duchownych zawsze słyszymy, że w święta nie kuchnia jest najważniejsza. Ja jednak w tym roku zrozumiałam, że gdy w rodzinie są małe dzieci – główny nastrój oprócz formy duchowej, tworzą właśnie zapachy kuchennych inspiracji. Moja mała dwuletnia Hania już teraz bezbłędnie wycina formy ciasteczek i pieczołowicie układa je na blaszce. „Serce roście, patrząc na te czasy!”.

Krótko mówiąc kalendarz adwentowy to świetna zabawa i mnóstwo ciekawych, nowych doświadczeń i umiejętności. Jednak szczerze mówiąc nie ukrywam, że niezmiernie cieszę się, że zbawienny 24 grudnia już nadszedł, a następny 1 grudnia będzie dopiero za rok… ostatni dzień w kalendarzuA na zakończenie jeszcze jeden mały PREZENT ŚWIĄTECZNY dla wszystkich FANÓW mojego bloga…

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU !

 

 

WOJTKOWY KALENDARZ ADWENTOWY

IMG_6622Muszę przyznać, że do powstania powyższego kalendarza zainspirowała mnie siostra. Po raz kolejny byłam pod wrażeniem Jej kreatywnego podejścia do tematu.

Na zdjęciu siostrzanego kalendarza oprócz genialnej formy artystycznej pojawiła się też moja dumna jak paw siostrzenica, która z uśmiechem na ustach prezentowała gotowość bojową do wyruszenia w kalendarzową podróż. Nie pozostało mi więc nic innego, jak w taką podróż zaprosić również mojego siedmiolatka, bo uważam że pomysł jest absolutnie godny naśladowania! (Do tego stopnia, że rozważam również przygotowanie takiego kalendarza dla męża :). Powiem szczerze, że właśnie skończyłam, czyli… minęły jakieś trzy dni odkąd w ogóle podjęłam temat.

Do przygotowania planszy potrzebowałam:

czerwony karton, sprawną drukarkę, białe koperty (24 sztuki), kartki w kolorze czerwonym, nożyczki z ozdobnym cięciem, nożyczki zwykłe (i męża do wycinania po linii), klej, naklejki świąteczne, zszywacz, taśmę klejącą zwykłą i dwustronną

Przygotowałam 24 koperty, IMG_6628z których każdej przypięłam zszywaczem czerwony mikołajowy akcent, do tego świąteczna naklejka i oczywiście najważniejszy punkt programu – numer kolejny dnia. Następnie przykleiłam napis z tytułem „przedsięwzięcia” oraz każdą z kopert opatrzyłam taśmą dwustronną, żeby ułożyć je w jakimś sensownym porządku, choć jednocześnie mieszając kolejność dni.

IMG_6632Gdy wszystkie już poukładałam, przyszedł czas na wypełnienie kopert zawartością. Przede wszystkim postawiłam na zadania do wykonania (nie tylko pożyteczne i potrzebne, ale również przyjemne – jak zaraz zobaczycie), jednak w każdej kopercie znajduje się również piłkarska karta do kolekcji, drobny słodyczek, karteczki przypominajki i różne papiernicze przydatne pierwszoklasiście gadżety, do tego bilety, jak również mapki odnalezienia „półproduktów” do stworzenia czegoś. Mam zamiar uzupełniać również koperty o jeszcze inne drobiazgi w zależności od bieżących potrzeb.

Powiem szczerze, że przemyślenie zadań, w których mój syn będzie uczestniczył sprawiło, że i moja lista rzeczy do zrobienia w związku ze zbliżającymi się świętami jakoś magicznie i tajemniczo się usystematyzowała. Muszę przyznać, że zazwyczaj wiem co i kiedy jest do zrobienia, ale tak dokładnie zaplanowanych przygotowań jak w tym roku, to jeszcze nie miałam. Póki co jednak mi się to nawet podoba, choć zapewne do momentu jak mnie dziecko nie będzie „na siłę” ciągnęło na mróz do biblioteki, po jemiołę czy pomarańcze, podczas gdy jedyną rzeczą o której ja będę myślała to ta, co tu zrobić, żeby mój zaangażowany młodzieniec usiadł w kąciku i poczekał aż mu przejdzie ;)

W każdym razie, oto nasza domowa lista zadań.

1 grudnia 2015 wtorek
  1. Dobry uczynek dla taty.
  2. Wieszamy   list do św. Mikołaja.
  3. Uczymy się jednej nowej piosenki o Mikołaju i słuchamy mikołajowej listy przebojów.
2 grudnia 2015 środa
  1. Przygotowujemy   słowniczek angielskich słówek związanych ze świętami.
  2. Myślimy  dla kogo potrzebującego chcemy zrobić dobry uczynek.
  3. Kolorujemy świąteczne kolorowanki.
3 grudnia 2015 czwartek
  1. Mówimy dziś każdej spotkanej osobie coś miłego.
  2. Bawimy się z tatą w „muchę i komara”.
4 grudnia 2015 piątek
  1. Rodzinne kino   domowe. Film pt. „Ekspres polarny”.
  2. Czytamy fragment Biblii dotyczący Narodzenia Jezusa.
  3. Próbujemy wykonać szopkę z klocków LEGO.
5 grudnia 2015 sobota
  1. Idziemy   do kina na film „Dobry Dinozaur”.
  2. Robimy coś miłego dla swojej Buni.
6 grudnia 2015 niedziela
  1. Piszemy świąteczne opowiadanie o Mikołaju w podziękowaniu za prezenty.
  2. Czytamy z tatą mikołajkową książkę.
7 grudnia 2015 poniedziałek
  1. Uczymy Hanię czegoś nowego, świątecznego.
  2. Kupujemy sztuczny śnieg i zrobić dekorację na oknach.
8 grudnia 2015 wtorek
  1. Robimy dobry uczynek dla mamy.
9 grudnia 2015 środa
  1. Wybieramy w bibliotece świąteczne książki.
  2. Robimy pyszną herbatkę do kolacji.
10 grudnia 2015 czwartek
  1. Przygotowujemy świąteczny obrazek rodzinny.
  2. Przynosimy do domu jemiołę. To będzie całuśny dzień!
11 grudnia 2015 piątek
  1. Planujemy menu na sobotę dla całej rodziny i robimy listę zakupów.
  2. Gramy z rodzicami w grę planszową.
12 grudnia 2015 sobota
  1. Robimy świąteczne porządki w swoim pokoju.
  2. Karmimy ptaki na rodzinnym spacerze.
  3. Świąteczna   lista przebojów, czyli uczymy się nowej kolędy.
13 grudnia 2015 niedziela
  1. Idziemy na łyżwy!!!
  2. Malujemy z rodzicami bombki.
14 grudnia 2015 poniedziałek
  1. Pieczemy   pierniczki!
  2. Uczymy   się mówić „Wesołych świąt” w różnych językach.
15 grudnia 2015 wtorek
  1. Dekorujemy   dom. Podłączamy lampki w domu i na balkonie.
  2. Przygotowujemy   wieniec na drzwi.
16 grudnia 2015 środa
  1. Kupujemy z mamą gwiazdki betlejemskie.
17 grudnia 2015 czwartek
  1. Pierzemy z Hanią czapki mikołajowe.
  2. Myjemy lustra w przedpokoju.
  3. Ścieramy kurze w swoim pokoju.
18 grudnia 2015 piątek
  1. Prasujemy   z mamą świąteczny obrus.
  2. Robimy rodzicami łańcuch choinkowy z kolorowego papieru.
  3. Robimy świąteczne ozdoby z pomarańczy i goździków.
19 grudnia 2015 sobota
  1. Pomagamy rodzicom w świątecznych zakupach.
  2. Idziemy z tatą do fryzjera.
  3. Pierzemy z Hanią dywaniki łazienkowe.
20 grudnia 2015 niedziela
  1. Pomagamy mamie w zmianie pościeli.
  2. Jedziemy z tatą wybrać choinkę i wspólnie ją dekorujemy.
  3. Przygotowujemy  z rodzicami kolacyjny piknik przy choince pod namiotem.
21 grudnia 2015 poniedziałek
  1. Robimy wspólnie z rodzicami rodzinne zdjęcie przy choince i podpisujemy świąteczne   kartki.
  2. Przygotowujemy   świąteczne talerze smakołyków z mamą.
22 grudnia 2015 wtorek
  1. Wybieramy  ubranko wigilijne.
  2. Odkurzamy   dywan w swoim pokoju.
  3. Pokaz   świątecznych slajdów z poprzednich lat.
23 grudnia 2015 środa
  1. Robimy  z tatą ciasto czekoladowe.
  2. Mieszamy  z mamą składniki na chleb.
  3. Bierzemy do ręki kamerę i nagrywamy migawki ze świątecznych przygotowań.

Bez tytułu

Jeżeli i Wy zdecydowaliście się w tym roku na ZADANIOWY KALENDARZ ADWENTOWY nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam, aby tego typu pomysły przychodziły Wam do głowy… jak najrzadziej! :)

DYLEMATY RODZICA PIERWSZOKLASISTY

do szkołyDo tej pory wydawało mi się, że generalnie kwestie nadopiekuńczych, nadgorliwych i zatroskanych rodziców mam ogarnietą i co najważniejsze – mnie nie dotyczy. Dwa miesiące zaprowadzania mojego osobistego dziecka do szkoły – do pierwszej klasy zupełnie zmienił moje podejście do tematu.

Staram się być racjonalna i nie przesadzać w żadną stronę, ale nie ukrywam, że mimo upływu już tych kilku tygodni, niezmiennie moje myśli zajmuje troska, czy moje dziecko zjadło drugie śniadanie i obiad, czy niczego nie zapomniało, czy na pewno wszystko ma przygotowane i odrobione, czy wszystko mi przekazało, czy nic nie zgubiło, czy wszystko ma zabezpieczone, czy ogarnia swoje rzeczy i miejsce pracy i przede wszystkim CZY W SZKOLE DOBRZE SIĘ CZUJE.

Otóż z ciężkim sercem, za którym jednak stoi również rozum stwierdzam, że ZAPEWNE WSZYSTKO JEST W JAK NAJLEPSZYM PORZĄDKU!!!

Myślę, że wszystkim nam rodzicom zawsze ciężko się z tym pogodzić, ale nasze dziecko dorasta i musimy się nieco zdystansować. Ten wpis dedykuję wszystkim rodzicom, którzy bardzo przeżywają pobyt dziecka w szkole i wykazują przesadną troskę o jego samopoczucie i funkcjonowanie na głębokiej wodzie, bo wiem że z perspektywy nauczyciela to wszystko wygląda nieco prościej.

1. STARAJMY SIĘ PRZYZWYCZAJAĆ DZIECKO DO STAŁEGO RYTMU DNIA. Stałej pory odbioru, stałego rozkładu zajęć dodatkowych i przede wszystkim w miarę możliwości stałej pory na odrabianie lekcji i pakowanie plecaka na następny dzień.

2. NIE WYRĘCZAJMY DZIECKA w czynnościach samoobsługowych. Niech sam nauczy się otwierać szafkę, wieszać kurtkę i pilnować swoich kapci.

3. ROZMAWIAJMY Z NIM. NIE TYLKO JAK DOSTANIE UWAGĘ. OKAŻMY ZAINTERESOWANIE JEGO DNIEM, OPOWIEDZMY O SWOIM.

4. NIE STWARZAJMY SYTUACJI, W KTÓRYCH NASZE DZIECKO BĘDZIE TRAKTOWANE INACZEJ NIŻ CAŁA GRUPA. Nie podwoźmy go do szkoły z basenu, jeżeli cała grupa idzie spacerem, nie kupujmy mu popcornu i napojów z automatu, kiedy nikt z klasy nie ma takiej możliwości.

5. NIE KARAJMY DZIECKA ZA EW. PRZEWINIENIA BEZ UPRZEDNIEJ ROZMOWY I USTALENIA FAKTÓW. Dziecko musi czuć oparcie w rodzicach. Jeżeli zawsze będzie karane bez wględu na przebieg sytuacji, zacznie ukrywać niewygodne fakty w obawie przed konsekwencjami. Stara prawda.

6. BĄDŹMY W STAŁYM KONTAKCIE Z WYCHOWAWCĄ naszego dziecka, zakładając że wszelkie podejmowane przez niego działania zawsze podyktowane są dobrymi intencjami.

7. MOTYWUJMY DZIECKO. Doceniajmy każdy najmniejszy sukces. Dziecko w tym wieku jeszcze bardzo często nie do końca umie radzić sobie z porażką, dlatego tak ważne są wzmocnienia pozytywne, które pomogą dziecku uwierzyć w swoje możliwości.

8. WYZNACZAJMY MU MAŁE ZADANIA DO ZREALIZOWANIA PODCZAS POBYTU W SZKOLE, np. zanieść coś do sekretariatu na przerwie, włożyć bidon do odpowiedniej kieszeni plecaka, zjeźć owoce na drugie śniadanie, oddać coś koledze, przynieść książki do obłożenia, zapytać o coś panią, Bardzo ważne jest późniejsze podsumowanie realizacji zadania. U nas jednego dnia nazbierało się aż osiem zadań w stylu „pamiętaj o” i o dziwo wszystkie były wykonane!

A na koniec pamiętajmy, że nasze dziecko wypływa na razie na niezbyt głębokie wody i póki co w niewielkiej odległości jesteśmy my – rodzice w postaci koła ratunkowego. Z czasem jednak będziemy się oddalać, a nasze dziecko będzie wypływać na życiowe morza i oceany i w końcu będzie musiało nauczyć się… pływać!

Powodzenia w byciu świadomym i wspierającym rodzicem!

DZIEŃ NAUCZYCIELA

cropped-slubujemy11.pngDziś dostałam bardzo dużo, bardzo miłych życzeń. Od rodziny, od kolegów i koleżanek po fachu i od moich zawodowych autorytetów. Jest to dla mnie o tyle ważne i miłe, że ludzie którzy ze mną pracują okazują mi bardzo dużo wsparcia merytorycznego ale też życzliwości i uznania.

Dziś jednocześnie po raz pierwszy doświadczyłam emocji rodzicielskich towarzyszących takiej uroczystości jaką jest Ślubowanie Pierwszoklasistów. Oczywiście do tej pory przygotowywałam ją osobiście, tym razem jednak mogłam jej doświadczyć oczywiście z tej drugiej strony. 

Jak w wielu szkołach – podobnie wIMG_6329 naszej, pasowanie ucznia odbywa się w Dniu Edukacji Narodowej, zwanym również Dniem Nauczyciela (za którego mimo już blisko dwuletniej przerwy nadal się uważam). A tymczasem moja mała dziecina dorasta i staje się bardzo dumnym i ważnym młodzieńcem, który stawiając przed nami dużo wychowawczych wyzwań, jest dla mnie naszym największym życiowym skarbem.

Korzystając z okazji przejrzałam swoje materiały i scenariusze związane ze Ślubowaniem i powiem szczerze, że patrząc na to jak organizowane jest Ślubowanie w szkole mojego dziecka, wpadło mi do głowy kilka pomysłów i nawet odrobinę zatęskniłam za tą samorealizacją. Jednak patrząc na mój mały blond kitek, który zwłaszcza ostatnio nie odstępuje mnie niemal na krok, wyciszyłam instynkty i postanowiłam przydać się na tyle, na ile pozwala mi funkcja członka Rady Rodziców.

1. PREZENTY DLA NAUCZYCIELI. DSC_3892[1]To nie musi być „coś”. Wystarczy pamięć i choćby najdrobniejsze miłe słowo. Ja jednak znając od podszewki pracę nauczyciela uważam, że dzień nauczyciela to również okazja do PODZIĘKOWANIA i wręczenia drobnego upominku. Nie jest bombonierkanowiną, że kwiaty są miłe, ale niepraktyczne, dlatego nauczyciele moich dzieci dostali dziś bombonierki MERCI z imiennymi etykietkami przygotowanymi przez dzieci i elegancko owiniętymi kolorową wstążką.

2. IMIENNE SMYCZE PAMIĄTKOWE DLA DZIECI I NAUCZYCIELI. W tym smyczeroku zamówiłam dla dzieci imienne smyczki pamiątkowe z napisem „Ślubowanie pierwszoklasistów 14 X 2015″, napis z numerem szkoły i klasą (w naszym przypadku jest to klasa sportowa) oraz oczywiście imię i nazwisko ucznia. Udało mi się namówić jedną z firm wykonujących takie gadżety do zaprojektowania trzydziestu smyczy i w rezultacie każdą inną. Niechętnie, ale zrobili. Swoje sobie naliczyli, ale warto było. 

3. DROBNE UPOMINKI DLA DZIECI. DSC_3896[1]Imienne smyczki zapakowałam w folię, dodałam czekoladę w granatowym opakowaniu, owinęłam folią i oczywiście granatową wstążką, żeby to wszystko wyglądało estetycznie. Każdy pakunek miał jeszcze małą imienną etykietkę, żeby rozróżnić smyczki. Gdy już zapakowałam te dwadzieścia cztery sztuki ku uciesze szykującego samotnie DSC_3899[1]do spania nasze pociechy męża, wszystko włożyłam do pudełka, obwiązałam kokardą i wręczyłam następnego dnia wychowawczyni. Jej mina – bezcenna!. A dla mnie sama radość ;)

Oczywiście nie można zapomnieć o przygotowaniu poczęstunku po uroczystości. Ale tu wystarczy zatrudnić do pomocy innych rodziców i po prostu podzielić zadania. Można również pokusić się o zamówienie tortu ze specjalną dedykacją. I jeszcze jedno bardzo ważne. Wszystkich rodziców, którzy mają taką możliwość zachęcam do podarowania tego dnia swojemu dziecku, czyli: wolny dzień w pracy, obiad w restauracji i wspólny spacer, albo uroczysta kolacja i co najważniejsze… czas!

DSC_3902[1]A ja? Otóż ja właśnie w trakcie pisania tego tekstu w tym momencie z okazji Dnia Nauczyciela dostałam prezent od męża… i czego chcieć więcej?

Wszystkiego najlepszego DRODZY NAUCZYCIELE! ;)

MIEJSCE DO PRACY DLA PIERWSZAKA

DSC_3764[1]No i stało się! Po generalnych porządkach, długich debatach i przestawianiu regałów, wizytach w sklepach meblowych i planów zagospodarowania przestrzeni mogę nareszcie powiedzieć, że NASZ PIERWSZAK MA WRESZCIE SWOJE MIEJSCE DO PRACY!

Podczas tych wszystkich działań dla nas najważniejsze było, aby z wykorzystaniem posiadanych zasobów, uwzględniając dotychczasowy wystrój i dekorację uzupełnić stan tak, by nie zmuszał nas do całkowitej reorganizacji pomieszczenia. Kupiliśmy więc zatem przede wszystkim biurko, a raczej blat z nogami, krzesło, kilka wiszących półek i do tego mnóstwo drobiazgów, które wydały nam się niezbędne, ale też miłe i przydatne. Może trudno w to uwierzyć, ale nasze pierwszakowe meblowanie nie było dla nas aż tak obciążające finansowo jak przypuszczaliśmy. Nie to co wyprawka rzecz jasna…, ale wystarczy przeczytać poprzedni wpis żeby to zrozumieć ;).

Od czego zacząć? Od logistyki i organizacji oczywiście. Ponieważ meblowanie pokoiku jest mega ważną sprawą dla pierwszaka, który ma przed sobą bardzo ważny, nowy etap w życiu, warto zorganizować mu JEDEN DZIEŃ Z RODZICAMI TYLKO DLA NIEGO. Warto pozwolić mu świadomie uczestniczyć w zmianach i umożliwić mu współdecydowanie (oczywiście w tych mniej zasadniczych kwestiach, żeby Wam się nie pojawiły w pokoju fruwające Spidermany, albo fioletowe ściany w żółte ciapki).

Przede wszystkim analiza zasobów: Zanim na bruk wyrzucicie to, co wydaje się ”niepotrzebne”, warto się zastanowić czy coś co jest w całkiem dobrym stanie nie może być wykorzystane na bieżąco. Pokój naszego synka przez te kilka lat był urządzany stopniowo, a każda z pojawiających się w pokoju rzeczy, szaf, półek lub zabawek nawiązywała do istniejącej konwencji. I nie inaczej było tym razem. Taka czasem nawet niepozorna zmiana ustawienia szanująca przyzwyczajenia związane z użytkowaniem jest w tej sytuacji dużo bardziej pożądana niż zrywanie ścian i budowanie wszystkiego od nowa. Pamiętajmy też, że pokój dziecka to jest jego azyl dający mu poczucie bezpieczeństwa. Radykalna zmiana otoczenia na progu rozpoczęcia nauki jest serwowaniem dziecku dodatkowego stresu i niepokoju.

KILKA ZASAD: funkcjonalność, wygoda, przytulność, klimat i zdrowie.

DSC_3760[1]W pokoju powinno być miejsce do odpoczynku i relaksu (np. fotel), półka z książkami, miejsce do pracy z czystą kartką i kredkami, roślinki, różnego rodzaju artykuły plastyczne do prac manualnych i ręcznych ćwiczących rączkę, kilka ulubionych przytulanek, miłe kocyki i poduszeczki, różnego rodzaju klocki, ciastoliny, układanki i puzzle dostępne na szybko, a także różnego rodzaju gry i puzzle do zabawy i układania z dorosłymi. Warto, aby w pokoju była też przestrzeń do kształtowania wyobraźni, np. fluorescencyjne gwiazdki do przylepienia na sufit lub układ słoneczny.

Ogromną rolę w pokoju odgrywa zawsze światło. Warto zadbać o to, aby w pokoju oprócz oświetlenia górnego, była również lampka nad stolikiem, przy łóżku i do zabawy na dywanie. Dzięki odpowiedniemu oświetleniu można stworzyć w pokoju bardzo miły i przytulny klimat. W pokoju naszych dzieci ogromną rolę odgrywa również magnetofon. Od urodzenia dzieci zasypiają przy kołysankach i muzyce klasycznej lub relaksacyjnej, a w ciągu dnia podczas zabawy swobodnej zawsze słuchają piosenek, wierszyków lub bajek grajek. Ten typ słuchania „mimochodem” sprawdza się znakomicie zwłaszcza podczas nauki języków obcych. Że już nie wspomnę o kształtowaniu muzykalności, rozwoju mowy i koncentracji uwagi.

Czy w pokoju dzieci warto kłaść dywan? Oczywiście! Dywan powinien pokrywać całą powierzchnię pokoju, powinien mieć krótki włos i być w ciemnych barwach lub przynajmniej nie w jasnych – wiadomo dlaczego. Na środku pokoju powinno być zorganizowane miejsce na zabawę swobodną, żeby dziecko mogło wziąć książkę, rozłożyć puzzle czy klocki LEGO i ułożyć się na podłodze. Pamiętajmy, że słynny „dywan” jest obecny później w przedszkolu, a czasem nawet również w klasie pierwszej. Więc to miłe przyzwyczajenie. 

Podstawowy błąd: to zaśmiecanie przestrzeni niewyobrażalną ilością zabawek – „chwilówek”, niepotrzebnych gadżetów i przedmiotów. Widziałam już niejeden pokój dziecięcy, w którym po prostu nie dało się przejść, półki wręcz uginały pod ciężarem kompletnie zbędnych rzeczy, wprowadzały ogromny chaos i przytłaczały gabarytami. Dlatego regularne porządkowanie pokoju i oczyszczanie przestrzeni jest po prostu nieodzowne.

Co na pewno warto dokupić? Warto zainwestować w tzw. dodatki: tablicę korkową na ważne informacje, segregatory, teczki i koszulki foliowe na dokumenty, mapę Polski, Europy lub globus, liczydło, pudełko na pamiątki, antyramy na dyplomy i zdjęcia, plakat uwzględniający zainteresowania, podkładkę na blat biurka, piórnik biurkowy, kosz na śmieci, kalendarz ścienny, wygodne krzesło z podparciem i regulowaną wysokością, książki edukacyjne: słowniki ortograficzne, encyklopedie, atlasy tematyczne, lektury i inne ciekawe książki, które mogą dziecko zainteresować.

NAJWAŻNIEJSZE JEST TO, ŻEBY W POKOJU DZIECKA DBAĆ O PORZĄDEK. Warto od najwcześniejszych lat uczyć dziecko dobrych nawyków, segregowania przedmiotów, odkładania na miejsce i generalnego utrzymywania ładu w swoim zabawkowym otoczeniu, np. pilnując codziennego sprzątania pokoju przed snem. 

Bez tytułuA gdy wszystko już przygotujecie, napiszcie do swojego dziecka list, np. taki… pozwalając mu celebrować jego czas, jego chwile, jego pierwszy próg życiowy. Być może warto pomyśleć o jakimś drobiazgu w związku z rozpoczęciem nauki w pierwszej klasie? Niech to jednak nie będzie kład, komputer, lub najnowsza konsola do gier. U nas po raz kolejny znakomicie sprawdziły się klocki LEGO. Mnóstwo szczęścia, całkowicie samodzielna praca według instrukcji, ćwiczenie rączek i porządna dawka rozwoju wyobraźni. Na początek roku? – jak znalazł. klocki

WYPRAWKA DLA PIERWSZAKA

Tak się składa, że w tym roku zbliżające się wielkimi krokami uroczyste rozpoczęcie roku przeżywam najbardziej w całej mojej nauczycielskiej karierze. 

IMG_5852Do tej pory zawsze to ja byłam ważną „PANIĄ NAUCZYCIELKĄ”, która prowadziła zebrania informacyjne, planowała pracę dydaktyczno – wychowawczą, przygotowywała listę potrzebnych rzeczy dla pierwszaków i uspokajała przejętych rodziców. A tu proszę, znowu staję po drugiej stronie barykady i … wygląda na to, że sama też się stresuję! W KOŃCU W TYM ROKU TO MOJE PIERWORODNE DZIECKO IDZIE DO PIERWSZEJ KLASY!.

Myślę, że po raz kolejny okazuje się, że nauka, zabawa, opieka i moja stała obecność przy cudzych dzieciach wychodzi mi znacznie lepiej, niż przekazywanie mojego osobistego dziecka pod cudzą opiekę.

P1070990Kto by pomyślał, jak ten czas leci! Przecież dopiero niedawno wydałam go na ten świat i był taką małą istotą! (A propos, całe szczęście, że wydałam go na świat w tej drugiej połowie znamiennego roku 2008, dzięki czemu może do pierwszej klasy pójść W NORMALNYM I JEDYNIE SŁUSZNYM TRYBIE).

Tymczasem przygotowania idą pełną parą. Biureczko stoi, półki powoli ozdabiają ściany, regały zmieniają swoje miejsce, a na nich pojawiają się książki z pierwszymi czytankami, encyklopedie, słowniki ortograficzne, globusy, liczydła i cała masa artykułów papierniczych i plastycznych.

Zapewne większość rodziców otrzymała od swoich nauczycieli edukacji początkowej tajemną listę niezbędnych artykułów dla pierwszaka. Jeżeli nie, proponuję mój autorski niezbędnik w oparciu o moje zawodowe doświadczenia i wiedzę praktyczną:

  1. TORNISTER - najlepiej co najmniej dwukomorowy (ale też nie za dużo komorowy), lekki, może też być na kółkach (ale to raczej dla starszych dzieci, które mają znacznie więcej rzeczy), z miejscem na picie i małą kieszonką, a także wygodnymi szelkami. Warto przyczepić do zamka odblaskowy bryloczek.

  2. PUDEŁKO NA DRUGIE ŚNIADANIE I BIDON LUB TERMOSIK

  3. SMYCZ NA KLUCZYK DO SZAFKI (jeżeli dzieci mają szafki). My zamówiliśmy smycz z imieniem i nazwiskiem i klasą, gdyby rozgarnięty młodzieniec był uprzejmy kluczyk na smyczy zapodziać.

  4. OBUWIE NA ZMIANĘ na białej (jasnej) podeszwie

  5. STRÓJ NA GIMNASTYKĘ w podpisanym worku, a w nim: sportowa koszulka, spodenki i skarpetki

  6. PIÓRNIK - dla chłopców polecam piórnik z samodzielnie skompletowanym wyposażeniem zapinany na zamek, dla dziewczynek uwielbiających przegródki i przegródeczki spokojnie można kupić piękny i ”różowy” piórnik z wyposażeniem i rozkładanymi klapkami. Bez względu na wybór, W KAŻDYM PIÓRNIKU POWINNO SIĘ ZNALEŹĆ: miękkie ołówki z gumką (dzieci, które powinny skorygować uchwyt ołówka/kredki powinny mieć dodatkowo specjalną nakładkę na ołówku), gumkę do ścierania, temperówkę, kolorowe kredki dobrej jakości najlepiej o trójkątnym przekroju, które też korygują uchwyt, linijka 15 cm, klej w sztyfcie, nożyczki o zaokrąglonych końcach. Kupowanie dziecku na tym etapie wypasionych długopisów lub żelopisów to tak, jakby na kursie prawa jazdy adepci wsiadali do Ferrari. Odradzam, zwłaszcza że w pierwszej klasie dzieci piszą przede wszystkim ołówkiem, by wykształcić charakter pisma i dać sobie możliwość w miarę niewidocznej weryfikacji ewentualnych błędów.

  7. ZESZYTY: na pewno 2-3 szt. IMG_5850zeszytów w trzy linie najlepiej z kolorową liniaturą ułatwiającą prawidłowe poruszanie się w liniach, zeszyty w kratkę 2 szt., zeszyt w kratkę do korespondencji z rodzicami. WSZYSTKIE ZESZYTY NAJLEPIEJ WŁOŻYĆ DO FOLIOWYCH OKŁADEK GWARANTUJĄCYCH ESTETYKĘ UŻYTKOWANIA. Warto też zaopatrzyć się w kolorowe naklejki do podpisywania zeszytów. Wybór jest ogromny, a to wszystko uczy nasze dzieci ładu i porządku.

  8. PODRĘCZNIKI – zapewne te do edukacji początkowej + ew. dodatkowe ćwiczenia grafomotoryczne, podręczniki do angielskiego i ew. religii. Wszystko w zależności od umowy z nauczycielem. Jeżeli zakup we własnym zakresie, warto dogadać się przynajmniej z częścią rodziców i zamówić grupowo próbując wynegocjować jakieś rabaty.
  9. PUDEŁKO PRZYBORÓW PLASTYCZNYCH: bloki techniczne z białymi i kolorowymi kartkami – format A4 i ew. A3, blok rysunkowy A4 i ew. A3, pastele olejne i suche, klej, nożyczki, plastelina, papier kolorowy w formacie A4 i A5, farby plakatowe + zestaw pędzelków + kubek niekapek do malowania farbami + fartuszek. Do tej listy nauczyciel może dołączyć jeszcze inne przybory dostosowane do potrzeb, takich jak np. kredki bambino, klej wikol itp.
  10. TECZKI format A4 - ja zawsze proszę o trzy sztuki: jedną (grubą) na prace plastyczne, drugą na sprawdziany i trzecią na potrzeby pracy bieżącej (prace domowe, karty pracy do uzupełnienia i inne ćwiczenia).

BARDZO WAŻNA UWAGA! Wszystko powinno być bardzo dokładnie podpisane, od każdej podkoszulki, przez buty i kurtki, aż po kredki, farby i temperówki. (W Internecie można zamówić specjalne naszywki z imieniem i nazwiskiem, które łatwo przyszywa się do ubrań). Pierwszaki potrzebują czasu, żeby zorganizować wokół siebie swoją przestrzeń do pracy. I naszym zadaniem – zadaniem zarówno rodziców jak i nauczyciela jest od samego początku wspierać małych uczniów w wypracowywaniu i kształtowaniu dobrych nawyków, utrzymywania porządku w miejscu pracy, odrabiania prac domowych i systematycznego przygotowywania się do zajęć.

Gwarantuję, że zaangażowanie rodziców w tym pierwszym roku nauki szkolnej dziecka, będzie tylko owocowało w kolejnych latach i przyszłości edukacyjnej naszego dziecka. I gdyby ktoś zapytał mnie z jakiego powodu nie wracam jeszcze w tym roku do pracy na etacie, to odpowiedź jest prosta: między innymi właśnie dlatego!

Bez tytułuObrazek w nagłówku pochodzi z TEJ strony.