KONFERENCJA METODYCZNA

W ten weekend w Warszawie odbyła się konferencja metodyczna dla nauczycieli edukacji wczesnoszkolnej, języka angielskiego i świetlicy szkół Społecznego Towarzystwa Oświatowego, gdzie we współpracy z firmą Epideixis przygotowałam i przeprowadziłam warsztaty w formie lekcji pokazowej pt. „Zabawy kreatywne PUS”.

Głównym celem było pokazanie uczestnikom konferencji – nauczycielom edukacji wczesnoszkolnej i języka angielskiego – materiałów wykorzystywanych podczas cotygodniowych zajęć w naszej szkole i podzielenie się pomysłami na prowadzenie zajęć dydaktycznych zgodnie z ideą „nauki przez zabawę”. Na lekcji zaprezentowałam Klocki PUS, grę LABIrynt oraz Klocki EDU, znane Wam z moich recenzji.

Mam nadzieję, że nauczyciele poczuli się zainspirowani i z chęcią otworzą zajęcia „Zabawy kreatywne PUS” również w swoich szkołach!

 

CUDNIE JEST W BIESZCZADACH

IMG_2727Nie ma to, jak porządnie Was przetrzymać z obiecanym wpisem o Bieszczadach… Nie ma się co tłumaczyć, powrót do pracy… przepraszam, konkretniej – powrót do pracy W SZKOLE… zrobił swoje. Przypomina mi się w tym momencie mnóstwo dowcipnych memów dotyczących funkcjonowania pracującej zawodowo MAMY w domu pełnym dzieci, ale … czymś wytłumaczyć się muszę.

Nikogo na pewno nie zdziwi, że z Bieszczad wróciliśmy już dobre dwa miesiące temu, jednak to, co dały nam Bieszczady podczas tych dwóch tygodni pozostaje w nas do dziś. Tak naprawdę w Bieszczadach oboje byliśmy dotychczas krótko, raczej przelotem, kilkudniowo: Wetlińska – Caryńska – Tarnica – Halicz i tyle. Co ciekawe, mimo już całkiem niezłego stażu nie byliśmy jeszcze do tej pory w Bieszczadach RAZEM. A co za tym idzie – tym bardziej nie byliśmy w Bieszczadach razem z dziećmi. To wiadomo zmienia znacząco postać rzeczy i wpływa na planowanie programu i organizowanie czasu.

Do tej wyprawy przygotowywaliśmy się przez jakiś czas. Były miejsca, które bardzo chcieliśmy odwiedzić – oboje. Były miejsca, które chcieliśmy po prostu pokazać dzieciom, było również kilka niespodzianek i miłych i tych mniej miłych. W każdym razie na pewno przygód, które w takich wyprawach uwielbiam najbardziej.

Zacznę może od początku.

1. ZAKWATEROWANIE

IMG_1959To dzięki Maćkowi M. i wszechogarniającej mocy FB. Zapytałam, czy ktoś z Was ma sprawdzoną miejscówkę w Bieszczadach i w tym właśnie momencie rozpoczęła się nasza wielka przyjaźń z gospodarstwem agroturystycznym U LESTKA p. Agaty i Leszka Sirko. Miejsce magiczne, klimatyczne i pełne niespodzianek. Idealne do wypoczynku z dziećmi, świetne lokalizacyjnie – a gospodarze życzliwością, uwagą, dbałością o każdy szczegół i codziennym ogniskiem po prostu skradli nasze serca.

2. WYŻYWIENIE

Można skorzystać z pysznego wiktu p. Agaty na miejscu (śniadanie + obiadokolacje), albo wypróbować okoliczne karczmy, z których szczególnie polecamy „Caryńską” w Ustrzykach Górnych.

3. DOJAZD

Z Warszawy w sumie zajął nam około 6,5 h samochodem. Zdziwieni? To zasługa podróżowania pod osłoną nocy ze śpiącymi smacznie pasażerami i nawigacji, która poprowadziła nas chwilami najkrótszą trasą. W kierunku Rzeszowa i na obwodnicę. A potem już przez Ustrzyki Dolne prosto do Dwernika. 

4. PROGRAM

Mieliśmy do zagospodarowania pełne dwa tygodnie. Od początku przyjęliśmy zasadę, żeby nie zajeździć dzieci i siebie – chodzimy po górach na zmianę ze zwiedzaniem i DSC_5040atrakcjami dla dzieci. I tak oto wyglądał nasz:

30 lipca – noclegi „U Lestka”, obiad w pobliskim Zajeździe Caryńskim (zaplecze do hasania dla dzieci super – menu nie polecamy).

IMG_185431 lipca – Dwernik – Otryt Górny – Chata Socjologa – Otryt Dolny – Chmiel. Tu pozdrowienia dla mojej Waleśki, która w ogóle uświadomiła nas o istnieniu Chaty Socjologa!IMG_1885

1 sierpnia – Dwernik – Krutówka  (pokazowa zagroda żubrów) – Muczne – Grandysowa Czuba  (taras widokowy) – Tarnawa Niżna – Torfowisko Tarnawa przy granicy z Ukrainą.

2 sierpnia – Lutowiska – ścieżka turystyczna „Eko muzeum trzy kultury”korona bieszczadów – panorama „Korony Bieszczadów” – Żłobek (farma jeleni i danieli) -  Czarna (Bieszczadzkie Muzeum Historyczne – trudno znaleźć, ale WARTO!

3 IMG_2002sierpnia – Brzegi Górne – PTTK Chatka Puchatka – POŁONINA WETLIŃSKA – Osadzki Wierch – Przełęcz M. Orłowicza – Wetlina. Klasyka. Być musi. Zaliczona ;)

4 sierpniaIMG_2093 Liszna (Leśny Zwierzyniec) – Cisna – Park linowy Kamikaze – Dwernik. Leśny Zwierzyniec - obowiązkowo do obejrzenia. Wielka frajda dla dzieci!. Warto!

5 sierpnia – Przełęcz Wyżniańska – IMG_2215POŁONINA CARYŃSKA – Ustrzyki Górne. Drugie „Must be”. Wiadomo. Również do zaliczenia. Tylko już sama nie wiem gdzie piękniej!

6 sierpnia – Ustrzyki Dolne – Muzeum  Przyrodnicze IMG_2291Bieszczadzkiego Parku Narodowego (warto) – Kolej Linowa Laworta – Muzeum Młynarstwa i Wsi (przereklamowane) – Muzeum Militarne (dla pasjonatów).  

7 sierpnia – Festyn Kultury Bojkowskiej w Zatwarnicy. Koncert Wołosatek na festynie i w Ustrzykach Górnych w zajeździe „Pod Caryńską”. To było DSC_5085nasze pierwsze spotkanie z Wołosatkami na żywo. Całe harcerskie życie muzyczne, to w zasadzie w dużej mierze piosenki Wołosatek. Spotkanie z nimi na żywo, a potem osobiste zaproszenie na koncert do Ustrzyk Górnych – wspaniałe i bezcenne. Moja wrażliwość muzyczna przepełniona emocjami piosenki turystycznej!

8 sierpnia – Wołosate – Przełęcz pod Tarnicą – TARNICA – Wołosate. Jedna z DSC_5113najpiękniejszych wycieczek – krajobrazowo. Wiadomo – wierzchołek Bieszczad, więc będąc na szczycie odczuwa się to w pełnym wymiarze.

IMG_25109 sierpnia – Bieszczadzka Kolejka Leśna – Strzebowiska (najpiękniejsza wieś w Bieszczadach), bacówka PTTK Jaworzec. Warto ze względu na dzieci – oczywiście. My zawsze uważamy, że tego typu atrakcje to dla takich „wygodnych” turystów. Pojadą – zrobią zdjęcie, że byli. Z drugiej strony – być tu i nie przejechać się kolejką… ?

IMG_257510 sierpnia – Bereżki – Schronisko studenckie Koliba – Przysłup Caryński – Przełęcz Nasiczańska – Nasiczne. Miło, lekko i przyjemnie. Po drodze majestatyczne ruiny nieistniejącej już wsi „Caryńskie”.

IMG_267311 sierpnia – Polańczyk Zdrój – Solina – Zapora Solińska - rejs po Jeziorze Solińskim. Robi wrażenie – to na pewno. Tu polecamy szczególnie Restaurację „Sami swoi” w Solinie. Spędziliśmy tam przemiłe popołudnie, bo trochę nas zlało tego dnia.

12 sierpnia – Przełęcz Wyżniańska – Bacówka pod Małą Rawką – Mała Rawka – Wielka Rawka – IMG_2715Kremenaros (granica trzech państw: Polski, Czech i Słowacji) – Wielka Rawka – Mała Rawka – Przełęcz Wyżniańska.  Zgodnie stwierdziliśmy, że pod względem IMG_2795widoków, ilości przebytych kilometrów i totalnego zmęczenia – ta wycieczka zdecydowanie wygrała. Według naszych wyliczeń przeszliśmy tego dnia ponad 12 km. IMG_2826A młody piechur był wielkim powodem do dumy. Ani razu nie usłyszeliśmy „daleko jeszcze???”. Byliśmy pod wrażeniem. Ale to właśnie jest w górach najpiękniejsze – że to wszystko jest „po coś”, ten wysiłek się opłaca. To, co widzimy przed sobą po DSC_5156wejściu na szczyt rekompensuje wszystko. Nieprawdaż?.

13 sierpnia – Dzień Żubra w Lutowiskach i … moje urodziny, które rozpoczął widok przemoczonego męża, który niczym Toliboski z „Nocy i Dni” z samego rana pobiegł zerwać mi bukiet polnych kwiatów…., a zakończył się urodzinowym ogniskiem – niespodzianką. Wspaniałe ;)

IMG_296814 sierpnia – to był już ostatni dzień naszego pobytu, który spędziliśmy w Zespole Basenów Delfin w Ustrzykach Dolnych, co było nagrodą dla naszych dzielnych wędrowniczków, z których - jedne na nogach, drugie częściowo na nogach (tu podziękowanie za nosidło dla Pauli) - towarzyszyły nam w naszej wyprawie.

Cóż dodać…jesteśmy po prostu oczarowani. Zgodnie stwierdziliśmy, że to były jedne z najlepszych naszych wakacji. Jeżeli ktoś z Was wybiera się w Bieszczady – może przyda Wam się garść naszych doświadczeń. A tymczasem na potwierdzenie tego wszystkiego o czym tu napisałam… piosenka Wołosatek!



KIERUNEK: OLSZTYNEK

Co z tą majówką? Do ostatniej chwili ważyły się losy celu naszej podróży, bo o ile chęć i potrzeba była zadeklarowana, to z ostatecznym kierunkiem mieliśmy dylemat. To, co wiedzieliśmy na pewno to to, jaką okolicę i jakie miejsca chcieliśmy pokazać dzieciom.

Ostatnio też postanowiliśmy przy okazji różnego tego typu wypadach odwiedzać NASZE miejsca obozowe. Sentyment? No pewnie! W końcu na kilku z nich mijaliśmy się niemal bezimiennie, nie przypuszczając w najśmielszych snach, że będziemy kiedyś razem.

Ostatecznie odpowiedzieliśmy na olsztynekzaproszenie miasta Olsztynek w woj. warmińsko – mazurskim, bo okazało się, że znajduje się niemal w centrum naszego zainteresowania. A jeżeli Olsztynek, to nic innego jak Ośrodek ZHP Perkoz nad jez. Pluszne. Dla mnie kolejne sentymenty, dla reszty rodziny wybieg w samym środku lasu z mnóstwem atrakcji. Warunki wprawdzie typowo kolonijne, ale położenie, odległość od jeziora, oferta programowa i zaplecze gastronomiczne na piątkę z plusem. Bardziej wymagającym wczasowiczom polecam znajdujący się nieopodal Ośrodek Wypoczynkowy MIERKI. Bardzo klimatyczne miejsce z ogromnym pomostem, czystym kąpieliskiem, placem zabaw dla dzieci i dużym zapleczem sezonowych atrakcji.

Co warto odwiedzić w okolicach Olsztynka?

IMG_11311. PLANETARIUM W OLSZTYNIE - z bogatą ofertą seansów (także dla tych najmłodszych) oraz możliwość zobaczenia pobliskiego obserwatorium astronomicznego. Warto.

2. MUZEUM WARMII I MAZUR W OLSZTYNIE – znajdujące się w Zamku Kapituły Warmińskiej, gdzie swego czasu urzędował nasz słynny astronom IMG_1146Mikołaj Kopernik pełniący funkcję administratora dóbr kapituły warmińskiej. Jest możliwość zwiedzenia wieży zamkowej, a w pobliżu zamku na zdjęcie oczekuje sam gospodarz ;).

3. WYSOKA BRAMA W OLSZTYNIE w północno – wschodniej części zespołu staromiejskiego. To jak być w IMG_1148Warszawie i nie zobaczyć Zamku Królewskiego. Jeszcze nie tak dawno, robiłam pod nią zdjęcie z moimi harcerkami podczas obozowego rajdu. A tu proszę. Tym razem z moimi osobistymi załącznikami (jednym śpiącym).

4. KATEDRA W OLSZTYNIE - a dokładniej parafia archikatedralna św. Jakuba. Tu warto zwrócić szczególną uwagę na to, że drzwi do katedry stanowią pomnik pontyfikatu naszego Ojca Świętego Jana Pawła II, bo przedstawiają  sceny związane z życiem i działalnością apostolską papieża Polaka.

IMG_12205. RODZINNY REJS ŁÓDKĄ WIOSŁOWĄ – to obowiązkowy punkt programu podczas pobytu nad jeziorem w ośrodku z tak dobrze zaopatrzoną w sprzęt pływający przystanią. Lista szantowych przebojów, prawdziwie wodna lekcja przyrody, wymiana przy sterowaniu wiosłem, odpowiedzialność za załogę i „sprawny” (w zależności od tego kto wiosłował) powrót do portu.

IMG_12696. MUZEUM BITWY POD GRUNWALDEM W STĘBARKU – odwiedzane zapewne nie raz przez rodziców (czyli nas) podczas wszelkiego rodzaju wycieczek szkolnych w kierunku Mazur. Ja byłam na pewno – jeszcze w podstawówce. Ale warto – zwłaszcza to atrakcja dla chłopców i prawdziwe spotkanie z historią. My akurat załapaliśmy się na pokazy łucznictwa konnego i ogólnodostępne strzelanie z łuku. Ale teren ogromny, a w połączeniu z muzeum rozbudza wyobraźnię. Oczywiście nie można wyjechać z Grunwaldu bez tarczy i miecza. Dzięki temu zainteresowanie rycerstwem utrzymywało się jeszcze przez długi czas. Po wizycie powstał cały album rysunków rycerzy z najmniejszymi detalami. Byliśmy pod wrażeniem spostrzegawczości i precyzji w dopracowywaniu szczegółów.

IMG_13587. SKANSEN ETNOGRAFICZNY W OLSZTYNKU - a dokładniej Muzeum Budownictwa Ludowego. To miejsce na dobrych kilka godzin oglądania. Ale jest naprawdę co podziwiać. W ramach majówki na terenie skansenu odbywały się różne pokazy okolicznościowe – między innymi związane z uzyskiwaniem i przetwarzaniem mleka krowiego i koziego. Drewniane chaty, kapliczki, ogrody przydomowe, sprzęty rolnicze, zwierzęta i wszechobecna samowystarczalność. Ma się wrażenie, że takie gospodarstwa wiejskie żyły własnym życiem, matki piekły chleb w piecu i suszyły ubrania na słońcu, a ojcowie uprawiali ziemię. Jak na prawdziwej polskiej wsi. Bez zasięgu telefonii komórkowej, sprzętu komunikacyjnego i WiFi. Jak to możliwe?

Uwaga: przy wejściu do skansenu – restauracja, w której można dobrze zjeść. Polecam również zakup najprawdziwszego miodu od lipowego, przez spadziowy, wielokwiatowy i gryczany, aż do wrzosowego i rzepakowego.

IMG_14168. MIEJSCE OBOZOWE nad jeziorem Drwęckim. O ile się nie mylę w roku 1995. Dla mnie szczególne miejsce z wielu względów. W każdym razie po ponad dwudziestu latach młodnik wokół którego skupiały się nasze podobozy – stał się gęstym, obfitym lasem, a na miejscu kuchni i zgrupowania zagościły ławki i stoliki do leśnych pikników. Po kąpielisku, ani pomoście kuchennym nie ma śladu. Wszystko zarośnięte. Ale wspomnienia zostały. I nasze sentymenty też, bo wtedy mijaliśmy się bezimiennie na tym samym obozie, by po tylu latach wrócić tu z naszymi dziećmi.

Jeżeli ktoś z Was był na tym obozie razem z nami, zapraszam do wspomnień w komentarzach….

IMG_1433

 

 

 

 

KLUB MALUCHA czyli o tym, dlaczego warto zapisać maluszka na zajęcia ogólnorozwojowe

2Czy sprawdzaliście już, czy w najbliższym Domu Kultury lub innej placówce oświatowej prowadzone są zajęcia dla maluszków? Koniecznie się zorientujcie i czym prędzej dołączcie do grona pilnych uczestników!

Jeżeli Wasze dziecko ma od 1,5 do 2,5 roczku, jest bardzo ciekawe świata, chętnie nawiązuje kontakt z innymi maluszkami na placu zabaw, zaczyna coraz lepiej i wyraźniej mówić, podchwytuje melodie i słowa z piosenek, a przestrzeń domowa zaczyna nie wystarczać, to tego typu oferta jest właśnie dla Was.

1Kiedy zapisywałam się na te zajęcia z moją córeczką (bo ważne jest to, że na Klubik Maluszka zapisujemy się i uczęszczamy razem z dzieckiem!) zastanawiałam się, czy nie będzie jeszcze za malutka na takie doświadczenie, czy sobie poradzi, czy będzie zainteresowana i aktywnie podejmie zachętę do zabawy. Bardzo szybko się okazało, że mam bardzo zdolne, muzykalne, zaangażowane, przejęte i przede wszystkim zachwycone dziecko! (Nie chwaląc się oczywiście).

Na zajęcia w chwili obecnej chodzimy już ósmy miesiąc i szczerze mówiąc już nie wyobrażam sobie piątkowego przedpołudnia bez rytualnego „idziemy na dzieci la la la – hulaaaaa!”,

DLACZEGO?

  1. Dziecko mimo i tak dużego potencjału w rozwoju mowy, nabrało jeszcze szybszego tempa. W tej chwili buduje zdania złożone, bez problemu się porozumiewa, sygnalizuje swoje potrzeby i jest bardzo komunikatywna.
  2. Dziecko jest niesamowicie rozśpiewane. Po zajęciach cały tydzień śpiewa poznane na zajęciach piosenki i zabawy muzyczne. I to bynajmniej nie są pojedyncze sekwencje, tylko całe zwrotki a nierzadko również całe piosenki. Rozpoznaje melodie i potrafi je odtworzyć. Niesamowite…
  3. Dziecko jest bardzo otwarte na inne dzieci, podejmuje interakcje, przygląda się, czuje się częścią zespołu. Zaprzyjaźnia się. Rozwój społeczny murowany.
  4. Dziecko uczy się relacji z innym dorosłym zachowując jednak poczucie bezpieczeństwa, bo odbywa się to w obecności rodzica lub opiekuna. Uczy się słuchać, reagować na polecenia i je wykonywać. Przy tym kształtuje również umiejętność reagowania na określony sygnał, rozpoznaje gesty i chętnie je naśladuje.
  5. Oprócz zabaw muzyczno – ruchowych, na naszych zajęciach pojawia się również wątek edukacyjny: rozpoznawanie figur, kształtów, kolorów, nazywanie przedmiotów, grupowanie ich. Wiadomo – w grupie jakoś lepiej się przyswaja.
  6. Dziecko rozwija swoją wyobraźnię i wrażliwość muzyczną, co dla mnie jako osoby „z branży” jest bardzo ważne. Moje dzieci są bardzo umuzykalnione, bo nasz dom jest pełen muzyki w każdym najmniejszym kącie i od pierwszych dni życia dzieci (tak na marginesie – moje dzieci są żywym przykładem na to, jak puszczana od najmłodszych lat muzyka klasyczna i relaksacyjna - wpływa na wczesny rozwój mowy).
  7. Dziecko kształtuje także sprawność ruchową i motoryczną. A w zasadzie dopiero ją utrwala. Dzieci są w nieustannych ruchu, zajęcia przeplatane są różnymi aktywnościami – ale myśl przewodnia najczęściej koncentruje się wokół zabawy przy muzyce przede wszystkim ruchowej właśnie.
  8. Dziecko poznaje tak zwany repertuar zabaw z naszego dzieciństwa, zaczynają dostrzegać że w pewnych zabawach obowiązują już proste zasady i określone zadania do wykonania. Uczą się czekać na swoją kolej i zgłaszać się.
  9. Niektóre zabawy rozwijają wyobraźnię dziecka i umożliwiają naśladowanie odgłosów i poruszania się np. zwierząt lub pojazdów.

DSC_4424Niewątpliwą zaletą naszych zajęć jest Instruktor. Znakomita, genialna i absolutnie bezkonkurencyjna p. Asia, którą dzieci uwielbiają i która sprawia że każde zajęcia są dla dzieci fantastyczną przygodą.  Z moich obserwacji wynika, że najważniejsze jest: rytuał rozpoczynania i kończenia zajęć tą samą piosenką, gestem lub aktywnością, mniej więcej podobna struktura zajęć, przemienna aktywność, krótka przerwa na picie, stały i stopniowo poszerzany rytuał piosenek służący interpretacjom ruchowym, ale też treści edukacyjne i wprost niezastąpiona chusta animacyjna.

DSC_4422

RODZICE

Trzeba zaznaczyć jak ważną rolę pełnią podczas zajęć rodzice/opiekunowie. Naszą rolą jest dyskretne i stopniowo coraz mniej ingerujące czuwanie nad przebiegiem zabawy i samopoczuciem naszego dziecka. Trzeba dać mu pić kiedy trzeba, załatwić kawałek chusty kiedy wszystko zajęte, dopilnować żeby złapało chociaż jedną piłeczkę lub woreczek, a w kółeczku – rączkę innego dziecka. Nie powinniśmy jednak go do niczego zmuszać i ciągnąć do udziału w zajęciach na siłę. Pozwolić mu się przyglądać i przede wszystkim nie rezygnować i nie poddawać się! Walorów takich zajęć jest całe mnóstwo, a na efekty nie trzeba będzie długo czekać.

WIOSNA W JACHRANCE

Wigilijny wieczór. Elegancka koperta z logo. Bez tytułu4Kolorowa wstążka na kopercie. Tajemniczy uśmiech. No jak nic, było spotkanie ze świętym Mikołajem! A skoro tak, no to już trudno – otwieram kopertę, a w niej:

Bez tytułuW pierwszej chwili myślę sobie: Co ja, jak ja?. Mikołaj kompletnie zwariował! I dlaczego tylko „p. Kingę”? Pierwsze co zapowiedziałam szacownemu Mikołajowi, po tych wszystkich „ochach” i „achach”, że bez mężuli nie jadę! („O malowaniu nawet nie myśl, chyba że po meczu!” M.Daniec) No i zaczął się wyścig z czasem…

Trzy miesiące ważności vouchera. Wolnych weekendów w systemie podyplomowych studiów, które sobie w tym roku wykombinowałam – praktycznie brak. Kalendarz Buniowy - trzeba rezerwować z półrocznym wyprzedzeniem :), jako że jest jedyną osobą dopuszczaną do pełnej opieki nad naszymi dziećmi – przez nasze dzieci i rzecz jasna przez nas. A ponieważ oprócz tego, że jest Bunią – jest też w dalszym ciągu przede wszystkim Mamą, w związku z tym każdy z nas z ogromnym szacunkiem podchodzi do ”rodzeńskich” potrzeb. Do tego zbliżające się urodziny siostrzenicy – więc kolejne pismo na papierze ze Bez tytułu2złotą lamówką i znaczkami skarbowymi do niezawodnej siostry „2″, z zapytaniem o możliwość ogarnięcia tematu. Nieźle chyba jednak musiałam wyglądać…, skoro cała rodzina stanęła na głowie, żeby umożliwić nam realizację „PODRÓŻY EKO RELAKS”.

No cóż ja się tu będę rozpisywać. Hotel absolutnie genialny. Poziom światowy, bo perfekcyjnie obsługuje zarówno międzynarodowe konferencje i szkolenia, jak również klientów indywidualnych (także całe rodziny, bo atrakcji dla dzieci nie brakuje). Wszystko jest zorganizowane tak, że możesz spędzić w hotelu całe trzy dni, a to i tak mało, żeby skorzystać ze wszystkiego co proponuje. IMG_0993My oczywiście nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie wyrwali się na spacer na przystań nad Zalewem oglądając dokładnie teren mając w perspektywie ewentualny przyjazd z dziećmi. A propos terenu – już samo przejście go w całości to niezły spacer. Tak więc naprawdę jest w czym wybierać.

Wewnątrz strefa termalna SPA, Aqua Park – basen sportowy i rekreacyjny, strefa rozrywki: bowling, squash, korty tenisowe, sezonowo kajaki i DSC_4289[1]rowery wodne. Trzy restauracje do wyboru (w tym chata góralska z prawdziwego zdarzenia!). Ja osobiście polecam tę w „Galerii”, gdzie można zjeść absolutnie DSC_4292[1]bezkonkurencyjną zupę ziemniaczaną, sałatkę Cezar i suflet czekoladowy z DSC_4293[1]lodami, a herbata „Chill Out” ze świeżym tymiankiem – to specjał dedykowany chyba szczególnie dla mnie. Do tego to uczucie, że nie muszę rozglądać się czy dzieciaki znowu nie uporządkują otoczenia po swojemu, mogę absolutnie wyłączyć reaktywność na dziecięce potrzeby, delektować się zabiegami i poddawać wszelkiego rodzaju „obróbce”, w spokoju zjeść posiłek, porozmawiać z mężem, i nie muszę kompletnie NIC - jest po prostu bezcenne. Co bardzo ciekawe, było to tak niecodzienne doświadczenie, że po jednym pełnym dniu bez dzieci – bardzo za nimi zatęskniliśmy i z wypiekami oglądaliśmy ostatnie zdjęcia z dziećmi w telefonach ;)

Bez tytułu3Jeżeli zdecydujecie się na spędzenie weekendu w Hotelu Warszawianka, możecie przygotować się na szeroki wybór form aktywności. Jest ich tyle, że na pewno każdy coś znajdzie coś dla siebie. Zawsze można też napisać dwa słowa obsłudze hotelu, bo dlaczego nie?!

Bardzo dziękujemy naszej niezawodnej Buni i oczywiście M., że umożliwiły nam to…IMG_0989

DZIEŃ MYŚLI BRATERSKIEJ

przyrzeczenie3Wydawałoby się, że dziś wszyscy powinni myśleć o bratnich duszach. Czy to jest tak, że myślimy o nich tylko jeden dzień w roku? Przecież nie… Ja myślę o swoich bratnich duszach niemal codziennie, bo tak się składa, że znaczna ich większość towarzyszy mi w moim życiu na co dzień. Tak pomyślałam więc, że ten DZIEŃ jest dobrą okazją do podziękowań…

Dziękuję za przygodę, za wspomnienia, za motywację, za mobilizację, za rozwój, za wiedzę, za doświadczenia, za umiejętności, za bratnie dusze, za wszystkie podopieczne od których tyle można było się nauczyć, za mądre znajomości, za smutki, za przykrości, za wszystkie kursy i szkolenia, za zaufanie przełożonych, za wszystkie dobre rady, za śmiechMiW do rozpuku, za twórcze pomysły, za wspaniałą komendę, za genialne druhenki i drużynę najlepszą z najlepszych!,  za poznawanie przyrody,  za radość, za zdrowie, za szczęście, za mile chwile, za szacunek, za wsparcie, za ważne słowa, za każde ognisko i dźwięk gitary, za przyjaźń którą otaczam się do tej pory, za to, że są ludzie na których zawsze można liczyć i wreszcie, a może przede wszystkim za… miłość!

Dziękuję Ci Tato, że nauczyłeś mnie … HARCERSTWA! Ty zawsze byłeś moją bratnią duszą! 

  zeta