INSIDE OUT

7692393.3Zapewne Wam „W głowie się nie mieści”, jak wiele różnych emocji steruje naszym codziennym życiem.

Zastanawiacie się czasem co wprowadza Was w stan radosnej euforii albo kto włącza hamulec ręczny, gdy obawiacie się czegoś nieznanego? Czy wiecie dlaczego tak często szlag jasny nas trafia i co sprawia, że unikamy sytuacji budzących odrazę? Dlaczego łzy czasem same spływają do oczu, a zdarza się, że wręcz wywołujemy je celowo, aby się uwolnić, poczuć ulgę?

Pewnie nie. Kto ma czas się nad tym zastanawiać? Może tylko ludzie, którzy czują, że emocje całkowicie zawładnęły ich światem i zupełnie zdominowały konsolę sterowania?.

O tym filmie słyszałam już jakiś czas temu. W lipcu zeszłego roku można było obejrzeć go w kinie, ale jakoś tak odkładałam temat na tzw. „lepszy czas”. Któregoś piątkowego popołudnia zasiedliśmy z moim wrażliwcem przed ekranem i film sam wpadł nam w ręce. Do tej pory uważam, że to było jakieś zrządzenie losu, bo ten film doskonale wpasował się we wszystkie aktualnie poruszane przez nas tematy… wychowawcze (też).

Nie będę Wam zdradzać fabuły, a co najważniejsze treści i morału. Nie powiem też jakie emocje grają główne role w filmie. Powiem tylko, że jeżeli chcecie konstruktywnie przemycić swojemu dziecku kilka ważnych życiowych prawd, zobrazować mu strukturę ludzkiej psychiki w przepięknie graficzny, a zarazem dowcipny sposób, to po prostu musicie to obejrzeć! Tak naprawdę towarzysz poniżej osiemnastki nie jest konieczny, bo znam wielu dorosłych, na których ten film zrobił ogromne wrażenie. Wszakże oprócz dydaktycznych smrodków zdecydowanie daje do myślenia.

Fabuła jest przewrotna i to jest jej największą wartością. Uważam, że grafika konkretnych emocji i inside autdopasowanie do nich odpowiednich kolorów tęczy – jest genialna, wręcz doskonała. Niezwykle pomysłowo zaprezentowana kwestia wpływu kolejnych doświadczeń na pamięć długotrwałą i wspomnienia. Poczucie humoru na najwyższym poziomie, przerysowanie ludzkich przywar i przegląd życiowych stereotypów ujęte po mistrzowsku. Dubbing w wersji polskiej znakomity. Przepiękne i wzruszające zakończenie (gdzie nawet mój „niebieski kolor” się uaktywnił), naprawdę doprowadza do poruszających wniosków i wyznań…

Ponieważ u nas kuleczki wspomnień są wielokolorowe (i zdarzają się również te w kolorze czerwonym), postanowiliśmy w chwilach kryzysu żartować „bo Cię zdmuchnę!”. Jedno jest jednak dokładnie takie samo – fundamenty przyjaźni, rodziny, szczerości, sportu i wygłupów!

W pełni zasłużona nominacja do Oskara 2016 kategorii Film Animowany. Polecam!

 

SPACEROWE HICIORY

spotkanie z bałwanemCzy pamiętacie mój wpis SPACEROWE HICIORY?

Pisałam już o tym, czego lepiej nie mówić młodej mamie na spacerze z jej dzieckiem. Myślałam, że temat wyczerpałam, ale… okazuje się, że nie!

Moja lista wymaga uzupełniena:

1. No wie Pani co? Po kim te dzieci teraz takie ładne? To znaczy no wie Pani, Pani też nic nie brakuje…

No raczej!

2. O, jaka słodka dziewczynka! Słychać ją było w całym sklepie!

A to moja wina przepraszam, że akurat córa urządziła sobie listę przebojów swoich ulubionych piosenek z Klubu Maluszka?

3. A co to na spacerek tak bez wózeczka? Takie małe nóżki? Proszę Pani, wiem że najłatwiej włożyć dziecko do wózka, okutać pięcioma kocykami i zatkać smoczkiem. Ja jednak zaryzykuję, że małe nóżki też dadzą radę.

4. Ty to taka naciągaczka jesteś, brat nic Ci nie zrobił a Ty już krzyczysz!

Udusić! A żeby było bardziej kulturalnie – ograniczyć dostęp powietrza!

5. O! Dzisiaj nie płacze? Jakiś ma wyjątkowo dobry humorek!

Jak na widzenie z Panią jakieś 10 minut tygodniowo, to rzeczywiście jest Pani ekspertem – barometrem w określaniu emocji mojego dziecka!.

Jestem bardzo ciekawa, czy Wy też macie takie wesołe rozmówki windowo – spacerowe będąc na mieście ze swoimi dziećmi. Piszcie! Najciekawsze opublikuję! ;)

A tymczasem przypominam zdjęcie szwajcarskiej zimy przesłane mi przez mego UMIŁOWANEGO BRATA ;)

SIÓDME URODZINY STAR WARS

IMG_6469- Synku, w tym roku jakie urodziny szykujemy?

- No wiesz, mamo? To chyba oczywiste!

Oczywiste jak oczywiste, w każdym razie od tej pory zaczęło się moje zbieranie danych i pomysłów, żeby kolejne urodziny mojego dziecka były niezapomnianą przygodą…

Być może niektórym rodzicom wydaje się, że przy urodzinach organizowanych w domu jest zbyt dużo zachodu i przygotowań… i to jest absolutna prawda! Jednakże ja w moim macierzyństwie zawsze uważałam, że żebyśmy nie wiem jak się mieli „napowyrzeczać”, to i tak WARTO. Jeżeli tylko możemy i umiemy, to naprawdę warto! Ponieważ trochę zajęło mi skompletowanie pełnego pakietu danych od zaproszeń do scenariusza, to postanowiłam podzielić się swoim pomysłem na tego typu imprezę, zwłaszcza że „nie wiedzieć czemu” temat jest ostatnio bardzo popularny, zwłaszcza wśród siedmioletnich chłopców ;)

1. ZAPROSZENIA – najważniejsza jest chyba zapowiedź, którą zamieszczamy w Bez tytułuzaproszeniu. Teksty w stylu „Siedem lat temu narodziła się legenda…” oraz „Come to the dark side, there will be cake…” oraz „Niech moc będzie z Wami” wprowadzają w konwencję i warto w nie zainwestować. Potem oczywiście do ustalenia jest lista gości i sposóDSC_3879[1]b przekazania zaproszeń. Czy osobiście, czy listownie. My część wręczyliśmy, a część wysłaliśmy. Jedną cechą wspólną było to, że wszystkie zaproszenia podpisał Wojtek osobiście, każdemu indywidualnie wybierając naklejkę. Był w to bardzo zaangażowany i z przyjemnością stwierdziłam, że z roku na rok coraz bardziej!

2. DEKORACJA - udało nam się zdobyć specjalną czcionkę „STAR JEDI”, która w dużej mierze rozwiązała kwestie klimatycznej pisowni wszystkich elementów dekoracji. Oczywiście kupiliśmy balony (obowiązkowo z rysunkami klonów, Wadera i Yody), do tego migoczące srebrem lampki i napis tło„Akademia Jedi” wykonana przez Wojtka osobiście. Oprócz tego zrobiliśmy również dwie plansze. Jedna z nich miała być tłem do pamiątkowych zdjęć, a druga miała być przewodnikiem po scenariuszu imprezy. Mnóstwo zabawy mieliśmy również przy konstruowaniu gwiazda„Gwiazdy Śmierci”, którą zrobiliśmy według TEJ INSTRUKCJI. Robi się ją niezwykle łatwo, wystarczy kupić klosz papierowy do lampy i wydrukować papierowe elementy. Dobrze poprowadzone prace plastyczne mają dla dzieci walory edukacyjne i integrujące, ale też znakomicie angażują je w przygotowania ICH uroczystości podczas gdy o wielu rozwiązaniach same mogą zdecydować. Dodatkowym atutem był stały pokaz gwiezdnych slajdów na suficie za pomocą rzutnika oraz zielone i czerwone smugi świateł dzięki kolorowym żarówkom w lampkach.

3. TORT – pomyślicie sobie pewnie, że jestem nawiedzona, ale tak – tort też zrobiłam domowy. Ulubione ciasto czekoladowe Wojtka robione przez tatę przełożyłam śmietankowym kremem, udekorowałam tortzgodnie z konwencją, dodałam trochę czekolady, żeby jedynie słuszny napis był obecny wspólnie z jako takim (symbolicznym raczej) czekoladowym wizerunkiem Wadera. W każdym razie bardzo się starałam, a to kolejna okazja dla mojego dziecka, żeby docenić czyjś wysiłek.

4. STROJE – jeżeli tylko jest okazja, żeby się przebrać – to trzeba z niej skorzystać. Chyba nie przypuszczaliście, że taką imprezę moglibyśmy strojepoprowadzić w wyciągniętym dresie?. Zresztą Wojtek też był przebrany i był z tego powodu niezwykle szczęśliwy, zwłaszcza że przebrania uruchomiły również naszą wyobraźnię co do przeistoczenia się w konkretne postacie. Wojtek genialnie wymyślił, że będzie Lukiem Skywalkerem, a skoro on jest Lukiem, to tata będzie Anakinem vel Waderem, ja będę Amidalą, a Hanula Leią. I w rezultacie staliśmy się nieco zwariowaną rodzinką Skywalkerów.

5. SCENARIUSZ ZABAWY – to mój ulubiony wątek. Trzeba było widzieć współczujące miny rodziców, którzy zostawiali nam pod opieką swoje dzieci. Myśleli może, że dzieciaki będą przez dwie godziny chodzić po ścianach i demolować nam mieszkanie. Ale na szczęście nauczycielka na pokładzie uratowała sytuację ;). Nie ukrywam, że w przed przygotowaniem scenariusza musiałam się nieco dokształcić, bo moja wiedza o Star Wars nie jest zbyt rozległa… to znaczy nie była. Teraz już trochę wiem i nawet trochę dzięki temu zyskałam w oczach moich mężczyzn. Zaplanowaliśmy zabawę typowo urodzinową z elementami ruchowymi. Oto jej plan:

1. Schodzenie   się gości, zdjęcia na gwiezdnym tle. Malowanie   buziek, zwiedzanie Akademii.

2. Muzyka:   Theme. Przedstawienie rodziny Skywalkerów.

3. Uroczyste   powitanie w Akademii Jedi. Złożenie uroczystej przysięgi:

Nie ma emocji, jest spokój. Nie ma ignorancji, jest wiedza.

Nie ma Pasji, jest pogoda ducha. Nie ma chaosu, jest harmonia.

Nie ma smierci, jest moc”

Na   potwierdzenie przyjęcia do Akademii, specjalny gwiezdny napój – sok świeżo wyciskany   z owoców.

4. Wprowadzenie do przeprowadzenia prób JEDI: Ci, którzy dzisiaj przyszli zostałi wybrani przez rycerzy Jedi na swoich padawanów i dziś przejdą próby Jedi, które sprawdzą granice możliwości i wykażą czy jesteście gotowi na otrzymanie tytułu rycerza Jedi.

Próba   1: Próba biegłości – zagadki logiczne

Próba   2: Próba ciała – tor przeszkód lub taniec

Próba   3: Próba odwagi – próbowanie różnych smaków z zawiązanymi oczami

Próba   4: Próba ducha – minuta ciszy/ próba rozśmieszenia wszystkich przez 30   sekund.

Ostatnia   próba – test wiedzy o Star Wars, pokonanie Gwiazdy Śmierci

Oficjalne przyjęcie do Akademii, mianowanie na rycerza i wręczenie medali i świetlnej bransoletki.

5. Ciepły posiłek: w naszym przypadku typowo „gwiezdne” spaghetti

6. Na zakończenie: Walka Wadera z Lukiem

7. Tort

8. Na pamiątkę pocztówka.

6. PAMIĄTKA NA ZAKOŃCZENIE - to obowiązkowyIMG_6491 element każdej imprezy urodzinowej. My poprzyklejaliśmy pocztówki tematyczne do drzwi, a na każdej z nich napisaliśmy „w podziękowaniu za przybycie i wspólną zabawę w Akademii Jedi”. Do tego dzieci dostawały również świecące w jaskrawych kolorach bransoletki. Przy wyjściu każdy uczestnik zabawy mógł wybrać sobie pocztówkę i zabrać ją ze sobą na pamiątkę.

Gdy już zakończyliśmy część oficjalną włączyliśmy dzieciakom najbardziej popularne hity aktualnych list przebojów i po prostu wspólnie z nimi tańczyliśmy. I tak błyskawicznie minęły nam dwie godziny wspólnej zabawy zorganizowanej, by potem przejść do części nieoficjalnej – czyli zabawy swobodnej w pokoju dziecięcym.

IMG_6497Myślę, że nasi goście byli zadowoleni ;) Na nas największe wrażenie zrobiło to, co po wszystkim powiedział nam nasz syn. Otóż z wielkim i szczerym przejęciem powiedział nam, że to były jego najlepsze urodziny i że bardzo, bardzo nam dziękuje.

Już wiecie dlaczego było warto?

Zdjęcie w nagłówku pochodzi z TEJ strony.