NA DZIAŁCE

IMG_4499Co myślicie sobie gdy słyszycie, że ktoś wybiera się podczas wakacji „na działkę”? „Hm… nie mają gdzie jechać?” albo „No cóż, pewnie nie mają nic lepszego do roboty”, albo „Ale wymyślili, mogliby się bardziej wysilić”.

A tymczasem jak się okazuje kilka dni na działce, którą dopiero co odkryło się w rodzinnych zasobach może być genialnym sposobem na pierwsze chwile regeneracji po przedszkolu (o ile po przedszkolu w ogóle można odpoczywać). Trzeba jednak spełniać jeden podstawowy warunek: trzeba kochać las, naturę, poranny śpiew ptaków o brzasku i … brak zasięgu. Dla nas warunki iście obozowe (no, może poza drewnianym dachem nad głową i dostępnością prądu), więc szczególnie sentymentalne i bliskie. Poza tym nie raz się przekonaliśmy już, że taka forma odpoczynku na łonie natury nie zastąpi żadnych osiemdziesięciu hotelowych gwiazdek.

Gdy jednak jedzie się z dziećmi, sprawa trochę się „komplikuje” jeżeli chodzi o perfekcję organizacji dnia i próbę wygospodarowania choć godzinki czasu w ciągu dnia na rodzicielski reset.

Nasz dzień wyglądał tak:

8.00 – jedno z rodziców (na zmianę) brało na siebie świergot wyspanych piskląt (i tak były w sumie łaskawe jeżeli chodzi o porę) przygotowywało I śniadanie. Po śniadaniu mycie.

10.00 – wspólnie przygotowywane drugie śniadanie

11.00 – 13.00 – wycieczka do lasu

13.00 – obiad

13.30 – drzemka Hani i bajeczki Wojtka, dzięki czemu CZAS NA RODZICIELSKI RESET!

16.00 – podwieczorek

17.00 – 19.00 – druga wycieczka po okolicznych łąkach i lasach, gospodarstwach, sadach owocowych i ogródkach warzywnych

19.00 – kolacja

19.30 – mycie

20.00 – ognisko (codziennie!) z kiełbaskami dla chętnych i gitarową listą przebojów

20.30 – Hania spanko

21.00 – Wojtek spanko (przywilej starszeństwa)

Ramka dnia prawdziwie obozowa, ale naprawdę nam się sprawdzała. Grunt to dobra logistyka i organizacja! 

No tak, wszystko super, tylko co robić z dwójką dzieci przez tydzień w lesie? I na to mieliśmy kilka pomysłów: 

IMG_43671. STRZELANIE Z ŁUKU - nam się akurat trafił gotowy, ale można zrobić własny łuk i strzały z patyków i sprężystej linki. Może nie będzie tak celował, ale na pewno już samo tworzenie będzie bardzo twórczym zajęciem. owoce

2. OWOCOWY RAJ – o tej porze szczególnie wiśnie i czereśnie, ale przede wszystkim jagody i maliny. Można sobie przypomnieć jak smakują takie „prawdziwe”.

IMG_43943. POLOWANIE NA „DZIKI” - czyli ulubiona zabawa chłopaków. Robią sobie dzidy, malują na twarzy barwy maskujące i wyruszają w teren w poszukiwaniu tropów i śladów. Wszystko ma wymiar symboliczny oczywiście, bo nikomu nie życzę bliskich spotkań z dzikiem. Ale powaga sytuacji, mina i duma młodego człowieka – bezcenna. bukiet

4. BUKIET POLNYCH KWIATÓW – nic dodać nic ująć. Po prostu sama radość, wspomnienie mojej przepięknej wiązanki ślubnej, no i wspaniała ozdoba na stół.

drewno5. ZBIERANIE CHRUSTU I DREWNO NA OPAŁ - zajęcie typowo męskie. Ale najważniejsze jest bezpieczeństwo, więc koniecznie pod kontrolą dorosłego. Rękawiczki i zabudowane buty mile widziane, aczkolwiek ja tam się na temat używania siekiery nie wypowiadam. Kto pamięta, to pamięta ;)

6. OGNISKA – jeżeli oczywiście warunki na to IMG_4764pozwalają. „Ogień to nasz brat”, ma moc magiczną, a nasze dzieci mają oboje rodziców grających na gitarze, więc klimat, który potrafi się wytworzyć przy ognisku i piosenkach pełnych wspomnień – niezastąpiony. Do tego stopnia, że raz pozwoliliśmy mu w ogóle zasnąć przy ognisku. Nie, nie – pastą go nie smarowaliśmy. W każdym razie stał się wielbicielem „Bagna”, więc chyba powoli staje się „Noctividusem”, ale! ale! jeszcze chwilę!. 

IMG_44437. HAMAK - pełen relaksik, ale też zabawa dla całej rodziny. My kupiliśmy przed wyjazdem hamak materiałowy w Decathlonie – koszt. ok. 45zł. A przydał się!  

IMG_46298. DZIEŃ JAGODOWY – ponieważ się o jagody wręcz potykaliśmy, zrobiliśmy sobie jagodowy dzień. Po drugim śniadaniu deser jogurtowy z jagodami, na obiad naleśniki z jagodami, a na podwieczorek ciasto z IMG_4758jagodami. Przepis znalazłam TUTAJ.  Tak! Naprawdę mi się udało. Czy piekarnik? Nie! Prodiż! Po prostu! I oto efekt ;)

9. BASEN OGRODOWY - wprawdzie w lesie nie czuje się aż tak basenupałów, ale taki basenik po trudach leśnych eskapad – mile przez dzieci widziany.

rys10. LAURKA DLA GOSPODARZY - to taki  nasz mały zwyczaj można powiedzieć. Traktujemy to jako ukłon w ich stronę i podziękowanie za gościnę. Taka laurka jest czasem więcej warta niż nowy dzbanek czy zestaw sztućców do działkowej kuchni. A poza tym to ma ogromny walor wychowawczy, o którym warto pamiętać.

Oczywiście działo się znacznie więcej, ale to taka podstawa, która nam się sprawdziła. Pamiętajcie, że dzieci na łonie natury to samograj, a także znakomita okazja do tego, żeby mogły poznać różne warianty spędzania wakacji i zdobyły mnóstwo nowych umiejętności!