SPACEROWE HITY, czyli czego lepiej nie mówić mamie na spacerze z JEJ dzieckiem

DSC_0932[1]Na spacery z moją córą chodzę CODZIENNIE. Nie ma zmiłuj. Piątek, świątek, niedziela, pada, nie pada, jest zimno, wietrznie, gorąco nie gorąco, chcę czy nie chcę - moja córa ma zawsze wychodne. Jej zdrowie jest dla mnie absolutnie najważniejsze.

I szczerze mówiąc jestem przeciwniczką zabierania dzieci na spacer do galerii handlowej czy kawiarni (chyba, że z ogródkiem). Spacer to spacer. Czymże jednak jest wyjście z domu i spacer bez KOMENTARZY sąsiadów, pań ze spożywczaka, psich spacerowiczów, czy tak zwanych ”babć ławeczkowych”?. Ten ostatni typ to zdecydowanie mój ulubiony.

Kiedy na spacery chodziłam z pierwszym dzieckiem irytowały mnie te wszystkie teksty, bo im ich było więcej tym bardziej czułam się jak matka – nastolatka (normalnie dzieci mają dzieci), na którą patrzą z góry wszystkie teDSC_3310[1] „doświadczone” i „wszechwiedzące”. Chyba się jednak nieco zdystansowałam, bo zauważyłam, że przy drugim dziecku zaczyna mnie to bawić. Do tego stopnia, że postanowiłam zrobić ranking. Oto on:

6. „Czy Pani nie widzi, że dziecko płacze?”

- Nie, nie widzę. Mam zasłonięte  uszy, zamknięte oczy i w ogóle udaję, że mnie nie ma.

5. „Niech Pani z nią nie wychodzi, bo ją wiatr przewróci!”

- Rzeczywiście. W związku ze zbliżającym się huraganem wyjdę jednak sprawdzić, czy się moje dziecko na tym potężnym wietrze utrzyma w pozycji stojącej.

4. „Nie za zimno na spacer?”

- Chyba za chłodno ją ubrałam, ale co tam, sprawdzę czy się przypadkiem nie przeziębi. Jakoś jednak za mało choruje ostatnio.

3. „Niech Pani uważa, żeby dziecko nie spadło!”

- Dziękuję, właśnie się zastanawiałam jak doprowadzić do tego, żeby jednak spadło.

2. „A czy niunia pójdzie ze mną? Taka śliczna, że chyba zabiorę ją do domu!”

- Całe szczęście, że Pani zaproponowała, bo tak się właśnie rozglądałam kto by chciał sobie wziąć moje własne osobiste dziecko do domu.

 

I absolutny hit ze szczególną dedykacją dla mam świeżo upieczonych. Każda z nas na początku poznaje swoje dziecko, uczy się rozróżniać sygnały, ćwiczy „tempo szybkiego reagowania”. Są jednak chwile , gdy dziecko zapłacze nam (o zgrozo!) na ulicy lub w parku i wtedy narażamy się na ogólnonarodowe oburzenie. Nie ma jednak chyba nic bardziej denerwującego, gdy w takiej sytuacji nagle z za pleców słyszymy na cały regulator:

1. A dlaczego niunia tak płacze?

… i tutaj nic sobie nie myślałam, bo mi ręce opadały. Wtedy stosowałam raczej „jednorazowe wyładowania emocjonalne” i to mi pomagało.

Dodam, że to wszystko autentyki. Nic nie wymyśliłam sama.

Pociesza mnie fakt, że mamy też na naszej spacerowej trasie ludzi przyjaznych i ciepłych, którzy odwzajemniają Haniowe uśmiechy i machanie rączką, a nawet potrafią rozczulić się, miło uśmiechnąć i szepnąć przy mijaniu „śliczna!”.

Można? Można...

Zwróćcie na to uwagę i nie przejmujcie się. Miłej zabawy! ;)

 

RESTAURACJA „ROMA”

romaTo miejsce zasługuje na osobny wpis. Zdecydowanie.

Trafiliśmy tu tak zupełnie przypadkiem, oczekując na zakończenie zajęć piłkarskich młodego. A raczej – bardzo przepraszam – na zaproszenie męża. Oboje mieliśmy ochotę napić się dobrej herbaty, zjeść coś pysznego (co zrobi KTOŚ, a nie my sami) i odkryć nowe, klimatyczne miejsce. Jak się później okazało, to był strzał w dziesiątkę!

Restauracja ROMA to przemiła obsługa, niezwykła dbałość o najdrobniejszy szczegół i nieustająca troska o komfort klienta. To również klimatyczny wystrój, muzyka sprzyjająca relaksowi, no i co najważniejsze przepyszna włoska kuchnia!.

DSC_0494[1]Bogata karta dań przyprawia o zawrót głowy, ale dla koneserów na pewno można znaleźć smakowe perełki. My zachwyciliśmy się tym razem makaronami: Penne z suszonymi pomidorami, piersią z kurczaka, marynowaną cebulką i zielonym pesto, na oliwie lub śmietanie oraz DSC_0495[1]Penne ze szpinakiem, borowikami i gorgonzolą w sosie śmietanowym, choć po tym jak smakowały – jesteśmy pewni, że będziemy próbować również innych dań.

Wisienką na torcie (dosłownie i w przenośni) była zdecydowanie Beza limonkowa podawana z musem mascarpone i sosem malinowym. DSC_0496[1]Smak bezy absolutnie bezkonkurencyjny, a w połączeniu z dodatkami – niebo w gębie.

I jest jeszcze coś. Nie wiem, czy to kwestia odpowiednio zbilansowanego posiłku, czy bardzo dobrej jakości składników, ale po wszystkich tych daniach czułam się jakoś tak… dobrze. Lekko, smacznie i akurat.

To miejsce stało się aktualnie naszym warszawskim numerem jeden. Szczególne podziękowanie kieruję dla p. Huberta, jak dla mnie mistrza kelnerskiego savoir vivre, który zbudował taki klimat wokół naszej wizyty, że z przyjemnością jeszcze nie raz odwiedzimy to miejsce.

A Wam wszystkim polecam. W celu rezerwacji miejsc zapraszam na STRONĘ INTERNETOWĄ RESTAURACJI.

_____________________________________________________________

IMG_3305I jeszcze jedno, tak od siebie. Jestem arcydumna! Trafiłam dziś w Internecie na PROSTY PRZEPIS NA CHLEB. A że akurat mój domowy – popisowy się skończył, postanowiłam wypróbować ten. Piekłam po raz pierwszy, a wyszedł przepyszny!.

Dlatego polecam przepis, a żebyście nabrali smaczku, pokazuję efekt końcowy. Smacznego!

CZAS NA PIKNIK!

piknikPogoda nareszcie już coraz lepsza i aż się prosi, żeby w doborowym towarzystwie wyjechać gdzieś za miasto na ognisko z kiełbaskami.

 

ogniskoMy ostatnio z wielką przyjemnością zainaugurowaliśmy sezon piknikowy i mimo tego, że znowu pakowania było bez liku, szybko się ogarnęliśmy i wyruszyliśmy spędzić czas w naszej ulubionej scenerii – na łonie natury.

A oto lista rzeczy, które na taki piknik trzeba zabrać ze sobą:

(to oczywiście wersja na piknik z dziećmi, ale znaczna część jest uniwersalna).

  1. Zapałki, saperka, scyzoryk;
  2. Stolik turystyczny, leżak, krzesełka turystyczne;
  3. Duży koc piknikowy;
  4. Mydełko do mycia rąk: świetnie sprawdza się mydło w żelu Carex
  5. Kuchenka turystyczna z palnikiem i kubeczkiem metalowym - do podgrzania zupki dla najmłodszych;
  6. Obrus, serweta, serwetki ozdobne, ręczniki papierowe, ściereczka kuchenna, chusteczki w pudełku;
  7. Naczynia: papierowe (piknikowe), plastikowe, mogą być też szklane, ale takie mniej wartościowe – talerze i kubeczki;
  8. Sztućce: plastikowe lub zwykłe – widelce, łyżeczki, noże;
  9. Kiełbaski, kabanosy, paróweczki, frankfurterki – co kto lubi, ja też często mam jakieś mięso lub kotlety z obiadu, które podgrzane na ognisku świetnie smakują. Nie wszystkie dzieci lubią kiełbasę z ogniska;
  10. Obowiązkowo ketchup i musztarda – bez której dla mojego męża piknik nie istnieje;
  11. Pieczywo: ja zawsze piekę chleb domowy, ale mogą też być białe bułeczki, lub chleb do upieczenia na ognisku;
  12. Jabłka, ziemniaki do upieczenia na ognisku;
  13. Warzywa w pudełku: pokrojone warzywa gotowe do zjedzenia na „raz”. Zazwyczaj sałatę, marchewkę w słupkach, ogórek zielony i kiszony w słupkach, różne kolory papryk pokrojone w słupki, kukurydza z puszki, rzodkiewka (w całości), mieszanka kiełków;
  14. Owoce w pudełku: jabłka, gruszki, śliwki, nektarynki, winogrona, banany, mandarynki – może też być sałatka owocowa, lub owoce do pokrojenia na miejscu. Świetnie sprawdzają się winogrona;
  15. Masło (można nawet zrobić czosnkowe lub ziołowe), sól, pieprz;
  16. Słodkości na deser: Ponieważ jesteśmy przeciwnikami kolorowych i sztucznych słodyczy najczęściej zabieramy domowe ciasto, ciasteczka owsiane z bakaliami lub andruty z kremem czekoladowym domowej roboty.
  17. Napoje: woda do picia, soki, herbata w termosie,
  18. Spray przeciw komarom;
  19. Apteczka pierwszej pomocy, głównie ze sprzętem opatrunkowym;

A DLA DZIECI: ubranie odpowiednie do pogody, czapka na głowę, chustka na szyję, kurtka, ubranko i pieluchy na zmianę, chusteczki mokre, krem, kocyk, pieluszka pod głowę, wózek, śliniak, II śniadanie/zupka/podwieczorek, ulubiona przytulanka, zabawki do piasku i do zabawy na kocyku, dostępne sprzęty sportowe, piłka, krem do twarzy (lub opalania),

  DSC_0477[1] DSC_0478[1]

DSC_0487[1]A jak to wszystko już zapakujemy i wyglądamy jak banda handlarzy na bazarze …;), dobieramy jedynie słuszną ekipę rodziny lub przyjaciół i możemy jechać. Pamiętajcie tylko o wspólnej fotce na f… pamiątkę!

Polecam wszystkim!


NOWOŚCI

Dziś nowości na każdej podstronie, szczególnie polecam nowe Figle Migle! Przypominam o przesyłaniu zdjęć koszyczków wielkanocnych (szczegóły poniżej). Jestem bardzo ciekawa…

A już wkrótce rusza nowa podstrona… zapraszam!

ŚWIĘTA, ŚWIĘTA I PO ŚWIĘTACH…

Żeby jeszcze chwilę pozostać w klimacie, zapraszam Was do przesyłania zdjęć swoich KOSZYCZKÓW WIELKANOCNYCH na adres kinga.zychowicz@wp.pl do soboty 11 kwietnia.

Zdjęcia tych najładniejszych opublikuję w niedzielę 12 kwietnia, prezentując tym samym galerię inspiracji opatrzonych podpisami na rok przyszły. Na dobry początek nasz koszyczek:

cropped-DSC_10041.jpgA tymczasem kolejny zręczny komplement i aż wstyd się przyznać, ale tym razem w moim wykonaniu.

A propos święcenia koszyczków wielkanocnych, spotkaliśmy w kościele naszego znajomego księdza, który należy do tych przesympatycznych „przy kości”. Na pierwszy rzut oka widoczna była znaczna utrata wagi i korzystny wygląd. Chciałam to podkreślić w rozmowie z jak najlepszą intencją, ale wyszło słabo, bo powiedziałam: 

- Proszę księdza! Świetnie ksiądz wygląda! A gdzie księdza druga połowa?

135629_zdezorientowana-buzka

WIELKANOC Z DZIEĆMI

DSCN2921Święta to zawsze okazja do budowania relacji, do przekazywania dzieciom tradycji, do wprowadzania ich w świat naszej wiary i związanych z tym obrzędów. Im dzieci starsze, tym więcej pytań, doświadczeń, dojrzewająca wrażliwość i czujna obserwacja.

Moim zdaniem jednak Święta Wielkanocne nie są dla dzieci tak samo interesujące i atrakcyjne jak Święta Bożego Narodzenia. Warto więc tym bardziej zaangażować dzieci w świadome uczestniczenie w tradycjach wielkanocnych. Myślę, że poza modlitwą i wszystkimi wizytami w kościele, największą wartością jest to, co uda nam się podczas Świąt zbudować między sobą W DOMU.

Zawsze uważałam, że angażowanie Negative0-05-4A(1)dzieci we wszelkiego rodzaju codzienność domową i zachęcanie ich do wykonywania w domu określonych obowiązków buduje w nich ogromne poczucie bezpieczeństwa, uczy szacunku do pracy innych domowników, kształtuje umiejętności współdziałania w zespole i stwarza możliwość nabywania nowych umiejętności. Moi rodzice zawsze uczyli nas, że drugiego człowieka najlepiej można poznać we wspólnym DZIAŁANIU. A poza tym, im wcześniej dzieci zdają sobie sprawę, że w domu wszystko nie dzieje się „samo” - tym lepiej dla nich.

pisaA teraz kilka pomysłów, jak warto zaangażować dzieci w świąteczne przygotowania w domu:

rodzinne malowanie pisanek (można pozostać przy tradycyjnych wydmuszkach, lub odkuzaopatrzyć się w sklepie papierniczym w jajka o różnych wielkościach ze styropianu); bliskie spotkania z odkurzaczem, które naprawdę potrafią być dla dziecka świetną zabawą; wyrabianie ciasta Bez tytułu(począwszy od mieszania składników, a na ugniataniu ciasta kończąc – tak na marginesie, to świetne ćwiczenie na usprawnianie manualne małych rączek i pracę obu półkul mózgowych); wspólne mieszanie składników sałatkado sałat i sałatek (dzięki czemu dziecko nie tylko pracuje rączkami, ale zdobywa podstawowe umiejętności kulinarne); krojenie składników do potraw (trzeba tu jednak pamiętać przede wszystkimbigos o bezpieczeństwie dziecka, a więc to zadania dla dzieci, którym trzymaniu noża w rączkach można zaufać); wycinanie wielkanocnych ciastkaciasteczek z form (w tym ugniatanie, podsypywanie mąką, wałkowanie, układanie na blaszce i dekorowanie.

Wszystkie te działania łączy jedno: budowanie relacji i więzi rodzinnych, uczenie współdziałania w grupie, integracja i okazja do rozmowy, żartu lub po prostu pobycia ze sobą.

A na koniec pozostaje już tylko efekt końcowy:

DSCN7267             mazurek

Wszystkiego dobrego! ;)

 

ODYSEJA UMYSŁU

odysejaMoje pierwsze bliskie spotkania z Odyseją nie należały do zbyt udanych. Zostałam zaproszona na szkolenie dla trenerów na caaaaaały weekend zaczynając od piątkowego wieczoru… Proszę sobie wyobrazić tę moją pełnię szczęścia! Do tego doszła jeszcze nie do końca przez nas początkowo akceptowana formuła szkolenia… i tak dalej i tak dalej i tak dalej. Myślałam, że po szkoleniu trenerów moja przygoda się zakończy. Myliłam się.

odyseja 2Po ukończeniu takiego weekendowego szkolenia można zostać albo trenerem grupy Odyseuszy, albo Sędzią. Ja wybrałam tę drugą opcję z czystej ciekawości. Nie ukrywam, że im bardziej angażowałam się w ten program, tym bardziej mnie intrygował szczególnie ze względu na wachlarz możliwości i doświadczeń dla dzieci. I tak zostałam Sędzią Eliminacji Regionalnych po raz pierwszy, po raz drugi aż zostałam zaproszona na tegoroczny Finał Ogólnopolski w Gdańsku.

Odyseja to nie tylko konkurs. Odyseja to nie tylko zadania do rozwiązania. Odyseja to nie tylko ludzie. Odyseja to najbardziej unikalny, inspirujący i kreatywny projekt w jakim kiedykolwiek brałam udział!

DSCN2803Oto grupa 5-7 dzieciaków wybierając dla siebie I, II, III lub IV grupę wiekową przystępuje do rozwiązania wybranego przez siebie Problemu Długoterminowego nad którym pracuje kilka miesięcy pod okiem czujnego, ale też nie ingerującego w pracę dzieci Trenera. Oczywiście uczestnicy muszą spełnić określone warunki i przestrzegać wielu zasad. Najważniejsze jest jednak to, że muszą poruszyć wszystkie znane i nieznane sobie dziedziny wiedzy, wykazać się niekonwencjonalnym i twórczym myśleniem, samodzielnie wymyślić i przygotować wszystkie stroje i dekoracje, aż wreszcie zademonstrować ośmiominutową prezentację swojego rozwiązania.

odyJest coś wyjątkowego w tym konkursie. Kiedy przyglądam się tak wielkiemu zaangażowaniu, przepięknym emocjom, pozytywnej energii i dumie, z jaką dzieci przybywają na konkurs – podziwiam jego fenomen. Nierzadko ze wzruszeniem i podziwem uczestniczę w ogromnej radości po udanym występie dopytując o jego szczegóły. ody 4Moją uwagę zwraca nie tylko pomysłowość form, ale także – a może nawet przede wszystkim zbudowane relacje w grupie, gdzie dzieci z wielką żarliwością pomagają sobie i wspierają się nawzajem mając świadomość, że wszystkie jednakowo bardzo ciężko pracują na sukces CAŁEJ grupy.

Polecam wszystkim zapoznanie się z ideą ODYSEI UMYSŁU. Polecam ją szczególnie nauczycielom, szukającym ciekawej inspiracji do pracy z dziećmi i młodzieżą. Ale polecam ją również tym z Was, którzy mieliby ochotę zaangażować się w projekt i poszukać w Odysei miejsca dla siebie.

Szkolenia dla Trenerów odbywają się jesienią, drużyny można zgłaszać do końca grudnia, szkolenia dla Sędziów i Szeryfów odbywają się na przełomie stycznia/lutego, a Eliminacje Regionalne w poszczególnych miastach na przełomie lutego i marca. A potem już tylko Finał Ogólnopolski i EuroFestiwal lub Finały Światowe w Stanach, gdzie Polska już dwadzieścia dwa razy zdobyła Puchar Świata! 

Tymczasem już w maju, w Michigan State University w USA kolejna szansa przed naszymi reprezentantami. Trzymamy mocno kciuki!

PS. Zdjęcia pochodzą z Eliminacji Regionalnych w Warszawie 2013 oraz z Finału Ogólnopolskiego w Gdańsku 2015.

A tu reportaż TVP GDAŃSK, zaczyna się mniej więcej ok. 13.30 minuty.