PREZENT NA PIERWSZE URODZINY

urodzinyAni się obejrzałam, a już minął rok…, już wkrótce czeka nas rodzinne baby – party (alergia w trakcie realizacji).

Czy zastanawialiście się, co można kupić na pierwsze urodziny dziecka swojego, zaprzyjaźnionego, z rodziny lub najbliższego otoczenia?

Mam kilka propozycji uniwersalnych. Wspólne jest to, że:

– wybrane przeze mnie prezenty nie zajmują zbyt dużo miejsca,

- mogą służyć dzieciom nie tylko przez tydzień, miesiąc, rok, ale nawet dłużej,

- wszystkie te propozycje są w miarę przystępnych cenach,

- wszystkie przeznaczone są dla dzieci mniej więcej od pierwszego roku życia.

ang„Early Learning” – board books and stacking blocks

Dwuczęściowe pudełko zawierające sześć książeczek z pierwszymi słowami po angielsku i sześć klocków z obrazkami z angielskimi podpisami.

Cena: £12.99 (ok. 60,00zł) (dostępne w TK Maxx)

Bez tytułuDzwonki chromatyczne dla dzieci

Elektronicznie strojone, 27 tonów – dwie pełne oktawy z półtonami Podstawa drewniana, w komplecie 2 pałeczki drewniane. 

Cena: 56,00 zł.

instrZestaw instrumentów perkusyjnych Orffa

6 solidnych instrumentów perkusyjnych głównie wykonanych z drewna.

Cena: 89,00 zł.

klockiKlocki drewniane

Komplet 50 klocków wykonanych z drewna bukowego.

Cena: 34,00 zł.

mbMuzyka bobasa

Kompozycje Raimonda Lapa znanych i nieznanych melodii w wersji dla dzieci z odgłosami wspierającymi rozwój intelektualny i społeczny.

Cena: 20,95 zł. (za 1 płytę)

 

krKredki świecowe Mini Kids

24 sztuki kredek specjalnie przeznaczonych do użytkowania przez małe dzieci.

Cena: 19,18 zł.

puzzMata podłogowa z miękkich puzzli

Mata pobudza i wspomaga rozwój dziecka, aktywizuje oraz usprawnia rączki i nóżki.  Stymuluje zmysł dotyku i wzroku dziecka.

Cena: 26,99 zł.

pchaPchaczyk drewniany

Drewniana zabawka pchanka. Rozwija umiejętności motoryczne u dziecka. Doskonała przy nauce chodzenia.

Cena: 19,99 zł.

telEdukacyjny smartfon dla najmłodszych

Prosty w obsłudze Smartfon z dotykowymi przyciskami. Dzięki 6 przyjaciołom, dziecko nauczy się kolorów, kształtów, odgłosów i nazw zwierzątek.

Cena: 47,99 zł.

autoKlocki konstrukcyjne

Samochód pomocy drogowej do złożenia. Po złożeniu posiada ruchome koła, a na lawecie autko osobowe.

Cena: 40,99 zł.

autAutko z narzędziami majsterkowicza

Autko z prawdziwymi narzędziami majsterkowicza, które jeździ samodzielnie.

Cena: 55,99 zł.

prezenty na 1 urodzinyNasza córeczka dostała dziś książeczkę pt.: „Gdzie się schował kotek?”, kredki świecowe, bańki mydlane i drewniane puzzelki w kostkach do układania. Najbardziej ucieszyła się chyba z baniek mydlanych ;)

Pamiętajmy, że prezent nie musi być jak najdroższy i jak największy, BO TO NIE O TO CHODZI (poza tym możemy narazić się rodzicom :/). Upewnijmy się, że prezent jest rzeczywiście wartościowy i umożliwi naszemu jubilatowi kreatywne podejście do tematu. Czasami to, co najprostsze jest najlepsze!

PS. Powyższa lista jest tylko moją propozycją i sugestią. Dla Waszych potrzeb mogę ją rozbudować, a dla zainteresowanych podpowiem czym można obdarować również starsze/młodsze dzieci.  

Zdjęcie balonów pochodzi z serwisu:
http://www.partykiosk.pl/product-pol-809-Balony-na-Pierwsze-Urodziny-6szt-op-.html

SUSHI PARTY by KIMAWA

sushiNa ten wieczór czekałam dwa lata. Nie trudno domyślić się dlaczego. Ale warto było. Niektórzy przeglądali menu jeszcze w Internecie, niektórzy dosłownie wysiedli z pociągu, ja wydałam domowe dyspozycje „wieczorne” i WRESZCIE spotkałyśmy się na miejscu naszego sushi – wypasu.

Szybkie zamówienie (bo każda z nas dokładnie wie po co przyszła ;), chwila oczekiwania i… wow, na stół wjeżdża owe cudo! I człowiek przenosi się w inny wymiar. Aż zamyka oczy, żeby delektować się tym smakiem. No po prostu niebo w gębie. I mimo to, że niejednokrotnie z powodzeniem przygotowywałyśmy sushi w wersji domowej (co tak na marginesie, jest bardzo przyjemnym i integrującym rytuałem), to nie ma to jednak jak ta wersja przygotowana profesjonalnie – dla Ciebie. Tym razem szczególnie, bo gdy sushi – makerzy dowiedzieli się, że nie jadłam sushi od dwóch lat, przygotowali dla nas dodatkowy i przepyszny gratis w postaci podwójnej porcji! ;). 

Takie rzeczy tylko w erze. A spotkanie wyjątkowe… jak zwykle, choć tym razem szczególnie… ;).

DO PRZYGOTOWANIA DOMOWEGO SUSHI - MAKÓW POTRZEBUJEMY:

- specjalny ryż do sushi – 0,5 kg sushi domowe

- sushi nori (prasowane liście alg morskich) – 6 szt.

- ryba: łosoś, tuńczyk, maślana – jak kto lubi, np. łososia można upiec lub wykorzystać taki wędzony, a tuńczyka kupić w puszce w sosie własnym)

- paluszki krabowe (jak ktoś lubi)

- ogórek zielony, awokado, - papryka czerwona, zielona, żółta (jak kto lubi)

- chrzan japoński (wasabi), imbir marynowany

- serek śmietankowy typu almette lub Ostrowia

- sałata karbowana

- tempura i sos sojowy

Do tego tradycyjna japońska muzyka, świeczka, zielona herbata i paczka przyjaciół. Smacznego! ;)

PS. Słyszeliście o TYM?

WRÓCILIŚMY! ;)

Mamy za sobą nockę w trasie, ale nie żałujemy, bo przynajmniej my już jesteśmy w domu, podczas gdy zapewne znaczna część Warszawy dopiero dopina sprzączki w plecakach i dopakowuje bagażniki wracając z pierwszego turnusu.

Z dziećmi zawsze jeździmy w nocy. To nam się sprawdza, a dlaczego? Hm… praktycznie zero minusów (poza własnym niewyspaniem, ale na zmianę do przetrwania).

Ale nie o tym, nie o tym.

Chciałabym zwrócić uwagę na TEN KOMENTARZ, który przywitał mnie przy moim blogowym, domowym już stanowisku.

Joanno moja kochana! Dzięki Tobie mam motywację do rozbudowywania mojej skarbnicy, a dzięki takim wpisom mam poczucie, że to co robię ma sens ;) Dziękuję!

PS. Zdjęcie w nagłówku jest autorstwa mojego Wielce Umiłowanego Brata, którego pozdrawiam z należytym pokłonem ;)

CZAS NA WEEKEND!

I jak Wam mija pierwszy tydzień ferii? Ja zapowiadam obszerną relację po naszym powrocie ;).

Dziś zapraszam na podstronę „POLECAM”, na której umieściłam dla Was nową pozycję. A także na podstronę „NA WEEKEND”, gdzie polecam mój pomysł na weekend. Musicie mi jednak wybaczyć, że nie będzie to pomysł na weekend w stolicy. Tym razem będzie to coś aktualnie regionalnego, co będzie pomysłem na weekend również dla mnie.

W poniedziałek oczywiście nowa porcja figli migli, a w tygodniu także niezbędnik rodziców wybierających się na wycieczkę w góry. Zapraszam i życzę udanego weekendu! ;)

 

JEDEN DZIEŃ Z ŻYCIA RODZICÓW – NARCIARZY


Oboj
e jesteśmy w tej chwili że tak zażartuję – na urlopie. A więc pobudka jest uzależniona od Królewicza. Królewna ostatnio coraz częściej go „przesypia”. No, ale po tym jak się Królewicz obudzi, trudno nie obudzić pozostałych, więc i Królewna chwilę później jest już na nogach (i tu bez żadnego nadużycia, bo od kilku dni stawia z powodzeniem swoje pierwsze kroki!).

Hm…, na kogo to dzisiaj kolej, żeby zwlec się z łóżka, zejść na dół do kuchni i przygotować dzieciom śniadanie? Dzisiaj padło na mnie, ale wczoraj nic nie ruszyło mnie z łóżka, gdy na dyżur wstąpił mężula. Miło tak podarować sobie wzajemnie jeszcze te przysłowiowe „pięć minut” i staramy się tego pilnować nawet tutaj.

Błogi spokój zostaje przerwany, gdy po powrocie z kuchni przystępujemy do porannych czynności higienicznych ;) Najpierw Królewna, potem Królewicz, potem my na zmianę. Pudrowanie nosków, malowanie rzęs, dobieranie odpowiednio pasującego koloru koszulki do stroju Ninjago (jak słowo daję) i takie tam poranne debaty. Gdy już wszyscy wyglądamy schludnie i nasz pokój też w miarę przyzwoicie, robimy sobie wspólnie drugie śniadanie (dla kogo drugie, dla tego drugie). Jak zwykle staramy się możliwie jak najbardziej rozsmakowywać w smakach regionalnych, dlatego na stół wjeżdża pyszny, mięciutki chleb pszenno – żytni (tutejszy specjał), świeże wiejskie masło, oscypek oczywiście w wielu postaciach, no i nasze najnowsze odkrycie, czyli konfitura z prawdziwych, świeżych malin. Przepyszna!

Panna Królewna po drugim śniadaniu ucina sobie drzemkę, a więc jedno z nas wstępuje na wartę dzienną – przedpołudniową. 

DSC_0558

A drugie w tym czasie zabiera ze sobą Królewicza i ma dwie – trzy godziny ostrego, szybkiego narciarskiego szusowania. Odkąd Królewicz złapał bakcyla, trudno go dogonić! Zwłaszcza po kolejnych lekcjach z legendarnym już w tej chwili panem Przemkiem.DSC_0586

Gdy Panna się obudzi, otrzymuje w pakiecie warty przedpołudniowej porcję zupki warzywnej, a następnie przychodzi na wizytację stoku. Po wydaniu opinii (jak na razie tylko pozytywnej) cała rodzina idzie na pyszny obiad domowej roboty (ale bynajmniej nie własnej). Odkryliśmy w tym roku nowe, pyszne miejsce, które silnie konkuruje z naszym wieloletnim faworytem.

Po obiedzie, Królewicz ma swoją siestę. Ogląda bajeczkę lub gra chrumkając owoce. Królewna w tym czasie udaje się na drugą drzemkę i następuje uroczysta zmiana warty. Ten, kto przedpołudniem spędził czas z Królewną, ma teraz wolne. I po prostu idzie pojeździć SAM. 

DSC_0546

Bez ogonków, dyskusji o rodzaju wyciągu i poprawiania rękawiczek. I podczas tej jazdy bez żadnych obowiązków i oczu dookoła głowy okazuje się, że … w zasadzie to jakoś tak nieswojo. Tak jak z tym Tygryskiem z Kubusia Puchatka. Wszyscy mieli dość brykania, a jak przestał brykać, to wszyscy byli nieszczęśliwi…

Jazda trwa aż do ostatnich sił – do kolacji, wszak to drugie po drodze zajmując się po skończonej bajeczce Królewiczem i karmiąc wyspaną Królewnę podwieczorkową przekąską, przygotowuje w pakiecie warty popołudniowej kolację.

Po wspólnym, rodzinnym zakończeniu i podsumowaniu dnia, kładziemy dzieci spać i… różnie, różnie. W każdym razie w końcu też idziemy spać. Bo urlop wprawdzie jak to urlop, ale niektóre
biura obsługi są czynne całą dobę ;) 

A korzystając z okazji, chciałabym szczególnie uściskać dziś wszystkie wspaniałe Babcie! I bynajmniej nie w imieniu dzieci (bo akademii, piosenek i laurek na pewno było bez liku). Ja w swoim imieniu chciałam podziękować szczególnie Babciom moich dzieci, które są przy mnie ZAWSZE wtedy, gdy ich potrzebuję!

PS. Zapraszam na podstronę kuchnia – uzupełniłam wczorajszą inspirację, a także do obejrzenia zdjęcia z groszkowych figli migli.

NOWE FIGLE MIGLE NA POCZĄTEK TYGODNIA

Kto gotowy na świeżutką, jeszcze ciepłą porcję nowych Figlów? Zapraszam gorąco na podstronę, tym razem bez zdjęć, bo tu w wyższych sferach nie mam dostępu do swoich plików, ale obiecuję uzupełnić czym prędzej.

Życzę udanego tygodnia, bo mój zapowiada się całkiem figlarnie narciarsko, poprosimy tylko o nieco więcej śniegu tej wiosennej zimy ;)

FERIE ZIMOWE CZAS ZACZĄĆ!

DSCN2352W tym roku moje województwo jest pierwsze w kolejce. Mam wielką nadzieję, że każdemu rodzicowi uda się wygospodarować choć jedno zimowe popołudnie ze swoimi maluchami. Jeżeli nie wyjazdowo, to pamiętajcie o tym, że Zima w Mieście 2015 na sportowo rusza pełną parą. Warto skorzystać, każdy na pewno znajdzie coś dla siebie i swojej rodzinki.

Ja osobiście polecam dziś moją propozycję na weekend (do obejrzenia na podstronie) i choć sama nie będę miała okazji napisać Wam o tym wydarzeniu z punktu widzenia uczestnika, to jestem pewna, że impreza warta uwagi.

Póki co, dopinamy sprzączki w plecakach. Kolejny przekaz z „wyższych sfer” ;)